Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Naprawianie kapitalizmu

Wiceprezydent J.D. Vance przemawia na Conservative Political Action Conference (CPAC), 20 lutego 2025 r.
Wiceprezydent J.D. Vance przemawia na Conservative Political Action Conference (CPAC), 20 lutego 2025 r.fot. Saul Loeb/AFP/East News
25 kwietnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Prezydentura Donalda Trumpa dała paliwo nowemu pokoleniu konserwatystów, którzy odrzucają rynkowy fundamentalizm i fantazje o państwie minimalnym

Przez ponad pół wieku myśleniem konserwatystów o polityce gospodarczej rządziła dobrze znana ortodoksja: bezwarunkowy prymat wolnego rynku, niskie podatki, deregulacja i nieskrępowany handel. Nawet jeśli przyznawali, że system kapitalistyczny może prowadzić do niepożądanych i kosztownych zjawisk – od recesji przez monopole po nierówności i zanieczyszczenie środowiska – to odpowiedź na ogół sprowadzała się do refrenu o tym, że potrzeba więcej konkurencji i mniej biurokracji. Wiara konserwatystów w mechanizm rynkowy była równie silna co ich podejrzliwość wobec państwa: z niechęcią akceptowali jego rolę w gospodarce, a programy socjalne uznawali za nieuzasadnioną jałmużnę z publicznej kasy. Podejście to dobitnie podsumował w swojej inauguracyjnej przemowie prezydent Ronald Reagan: „Rząd nie jest rozwiązaniem naszych problemów, rząd sam jest problemem”.

W 2016 r. Donald Trump nadkruszył te dogmaty, przekonując wielu wyborców, że wbrew temu, co od dekad wmawiają im elity demokratów i republikanów, zbudowany pod egidą kolejnych administracji światowy porządek gospodarczy nie służy dobrobytowi Ameryki, lecz pozwala innym krajom bogacić się jej kosztem. Największym beneficjentem globalizacji były w tej narracji Chiny – zabrały Amerykanom miliony miejsc pracy w fabrykach, by potem zalewać Stany Zjednoczone tanimi towarami i powiększać swoją nadwyżkę handlową. Ale dostawało się też sąsiadom i europejskim partnerom, którzy według Trumpa żerowali na otwartości USA i nie odwzajemniały ich łaskawości. Receptą na te urazy miały być twarda polityka imigracyjna, protekcjonizm ekonomiczny i wycofanie się z umów, na których Ameryka traci. Dla spadkobierców Reagana, który przyznał prawo pobytu 3 mln cudzoziemcom z nieuregulowanym statusem i zainicjował rozmowy w sprawie północnoamerykańskiej strefy wolnego handlu, brzmiało to jak herezja.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.