Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Wciąż brak jasnej odpowiedzi

Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Każdy, kto próbuje wyliczyć długą listę szkód i krzywd wyrządzonych przez lockdowny, łatwo naraża się też na oskarżenia o niemoralne kalkulacje: w wojnie z wirusem liczy się przede wszystkim ratowanie życia

Pod koniec marca pięć lat temu niemal 3,9 mld ludzi – połowa populacji globu – żyło w zamknięciu. W kilkudziesięciu krajach rządy zabroniły mieszkańcom opuszczania domów poza wyjściem do pracy, wizytą u lekarza czy zakupami spożywczymi. Anulowano międzynarodowe połączenia lotnicze, a na granicach ustawiono kordony sanitarne. Lockdowny nie ominęły nawet geograficznie odizolowanych krajów, takich jak Nowa Zelandia czy Kiribati.

Tydzień po wykryciu pierwszego zakażenia koronawirusem w Polsce zajęcia w szkołach i na uczelniach były już zawieszone, a na bramach wokół placów zabaw zawisły kłódki i łańcuchy. Nie działały restauracje, kina, siłownie czy baseny. Fryzjerzy, kosmetyczki i masażyści dostali zakaz umawiania się z klientami również poza salonem. Nie minął miesiąc od ogłoszenia w kraju stanu epidemii, jak Konfederacja Lewiatan, jedna z największych organizacji przedsiębiorców, podała, że prawie siedem na 10 ankietowanych firm planuje redukcję zatrudnienia. Prawie tyle samo deklarowało, że jeśli nie otrzyma pomocy od państwa, to może nie przetrwać.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.