Tusk odebrał działki Lewicy. Odbierze też stołki?
K onferencja gospodarcza Donalda Tuska była pokazem siły. Nie tylko wobec wyborców, na których kwota 650 mld zł na inwestycje może robić wrażenie (zwłaszcza bez uzupełnienia o komentarze ekonomistów, którzy przypominają, że podobny procent PKB na ten cel już był, ale w słabych latach). Przede wszystkim był to pokaz siły wobec pozostałych aktorów sceny politycznej. A już najbardziej – własnych koalicjantów.
Od czasu pierwszej konwencji Rafała Trzaskowskiego jeszcze jako prekandydata na prezydenta, Koalicja Obywatelska próbuje zagospodarować elektorat, dla którego rozwój kraju jest ważnym tematem. To dlatego, że dotychczas łowią w nim politycy partii opozycyjnych, wytykając koalicji m.in. niewystarczające wysiłki związane z budową CPK. O ile jednak pierwsze próby rozepchnięcia się w tej tematyce były nieco pokraczne, w poniedziałek widać było znaczny postęp – minister finansów stawiał na pierwszym miejscu inwestycje w naukę i mówił o pieniądzach na konkretne projekty, takie jak fabryki AI czy rozwój komputerów kwantowych. Tuż potem w mediach społecznościowych rozpoczęła się PR-owa ofensywa w postaci grafik zawierających te obietnice. I logo KO.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.