Idą chude lata PSL-u
Ludowcy muszą oddać fiskusowi 18 mln zł, a przed nimi trzy kampanie wyborcze. Zagrożone są pensje pracowników, składki na ZUS i opłaty za czynsz partyjnych lokali
Ludowcy w dwóch nadchodzących wyborczych latach mogą zostać bez pieniędzy.
Na razie PSL nie odczuwa jeszcze skutków decyzji sądu, który orzekł, że partia musi oddać do budżetu aż 18 mln zł. W konsekwencji urząd skarbowy zajął jej konto. Choć na zablokowanym rachunku było około 740 tys. zł, tylko w przyszłym roku PSL ma otrzymać z budżetu 15 mln zł subwencji wypłacanej w czterech ratach co kwartał. Spodziewają się też w niedługim czasie, że na ich konto wpłynie ostatnia rata subwencji za mijający rok - blisko 4 mln zł.
Gdyby ludowcy dostali zgodę na spłatę zaległości w 10 lat, problemy ograniczą się do oszczędzania. Ale prawdopodobny jest też czarny scenariusz dla tej partii. W takim przypadku fiskus będzie zabierał jej wszystkie pieniądze, jakie wpłyną na konto, przynajmniej do końca 2010 roku.
Wtedy zaczną się dla partii prawdziwe kłopoty. Będą narastać zaległości za czynsze partyjnych siedzib. Ludowcy nie będą regulować pensji pracowników, podatków i składek na ZUS. - Nie jesteśmy fabryką, by wypłacać ludziom gotówkę. Jako partia musimy rozliczać się poprzez konto, inaczej stracimy prawo do subwencji - martwi się poseł Janusz Piechociński.
A ludowcy już raz przeżyli taki cios. W kadencji 2001 - 2005 nie dostali z budżetu państwa ponad 50 mln zł. Była to konsekwencja poważnego błędu w rozliczeniu kampanii wyborczej w 2001 r. Ponad 9 mln zł przeznaczone na wybory umieścili na partyjnym, a nie specjalnym kampanijnym koncie. PKW nie przyjęła ich sprawozdania. Ale sprawa trafiła też do sądu, który dodatkowo kazał im zwrócić źle wydane pieniądze. Po kilku lata narastania odsetek to już ponad 18 mln zł.
Taka decyzja dotknęłaby każdą partię. - W naszym przypadku duża część pieniędzy idzie na spłatę kredytu wyborczego. Są też wydatki stałe, koszty lokali czy zatrudnienia pracowników. Taka decyzja jak w przypadku PSL może rozłożyć działalność każdej partii - mówi Bartosz Dominiak z SdPl.
Ludowcy zaskarżyli ustawę o partiach politycznych do Trybunału Konstytucyjnego. Liczą, że jeśli orzeczenie będzie po ich myśli, nie będą musieli nic płacić. A w ciągu dwóch lat czekają ich aż trzy kampanie wyborcze. PSL już szykuje na nie scenariusze oszczędnościowe. - Kampania prezydencka będzie bardzo skromna, samorządowa skromna, podobnie parlamentarna. Brak kasy trzeba będzie nadrobić jeszcze większą aktywności w terenie - mówi poseł Eugeniusz Kłopotek.
Ale koledzy Kłopotka uważają, że większa aktywność nie wystarczy. Starają się przynajmniej ograniczyć wysokość kary. Jak ustaliliśmy, szykują wniosek do PKW o anulowanie zapłaty karnych odsetek. Jak zapowiada skarbnik partii Stanisław Żelichowski, wniosek w tej sprawie zostanie wysłany po świętach. Ludowcy czekają bowiem na odpowiedź resortu finansów. - Jest wniosek, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Chcemy odpowiedzieć jak najszybciej, ale musimy sytuację przeanalizować - mówi rzecznik ministerstwa Magdalena Kobos. Ludowcy powołują się we wniosku na art. 42 ustawy o finansach publicznych pozwalający rozłożyć płatności na raty ze względów społecznych, gospodarczych, możliwości płatnika lub interes Skarbu Państwa.
Ale ludowcy boją się też, że kiepską sytuację finansową Stronnictwa będzie chciał wykorzystać koalicjant. - Nie chcemy łączyć tego z funkcjonowaniem koalicji, ale gdyby miało się okazać, że fiskus jest głuchy na nasze prośby, stanie się to problemem koalicyjnym - grozi Kłopotek. Część ludowców posądza PO, że to z jej inspiracji działał urząd skarbowy.
@RY1@i02/2009/250/i02.2009.250.000.002a.001.jpg@RY2@
Konwencja z 2006 r. Teraz ludowcy muszą oszczędzać, a wszystko przez błąd w rozliczeniu kampanii wyborczej w 2001 r.
Adam Jagielak
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu