Parytet tylko zaszkodzi
Tuż przed świętami inicjatorki ustawy parytetowej zebrały wymagane 100 tys. podpisów. To spory sukces organizacyjny świadczący też o determinacji osób, które podpisy złożyły. Ale ten sukces może zamienić się w klęskę, jeśli ustawa w końcu wejdzie w życie. Jest aż zbyt wiele powodów, by obawiać się wprowadzenia 50-proc. proporcji płciowych w życiu politycznym i publicznym. Parytet, miast usuwać dyskryminację, wprowadzi ją na nowo, i to ze zdwojoną siłą. To płeć, a nie kompetencje, doświadczenie czy przebojowość, decydowałyby o szansach i karierach. Słyszymy, że to rozwiązanie będzie stosowane przejściowo, ale prowizorki mają u nas nieświetną tradycję trwałości. Łatwo nowe prawo wprowadzić, trudniej byłoby uznać (zresztą na jakiej podstawie?), że akt prawny już spełnił swoją rolę - i można go wyrzucić do kosza. Do pomysłu zniechęcają też doświadczenia innych krajów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.