Rostowski nie pozwala ruszać budżetu
Koalicja mobilizuje się do głosowania w sprawie budżetu na 2010 rok. Jak ustaliliśmy, żadna poprawka nie może zostać przyjęta bez zgody ministra finansów Jacka Rostowskiego.
Posłowie mają przyjąć ustawę w przyszłym tygodniu. Koalicja scenariusz prac nad budżetem ma już dopracowany. Prace mają biec bez wielkich debat i politycznych sporów. Na wtorek zaplanowano drugie czytanie ustawy budżetowej. To ostatni moment, by zgłosić poprawki. Ale PO nie przewiduje praktycznie żadnych znaczących zmian.
- Nawet gdyby dzięki lepszym prognozom gospodarczym pojawiały się dodatkowe środki, to zostaną przeznaczone na zmniejszenie deficytu - zapowiada szef sejmowej komisji finansów publicznych Paweł Arndt (PO). Sejm ma przyjąć budżet w przyszły piątek. Ponieważ regulamin Sejmu zabrania, by na tym samym posiedzeniu przeprowadzać i drugie, i trzecie czytanie tej samej ustawy, w piątek marszałek Bronisław Komorowski otworzy nowe posiedzenie. Na to głosowanie w koalicji panuje mobilizacja. Ma obowiązywać dyscyplina, a kluby koalicyjne mają zakaz popierania wniosków nieuzgodnionych z resortem finansów. A jeszcze kilka lat temu w głosowaniach budżetowych powstawały za każdym razem ponadpartyjne, doraźne koalicje. Najczęściej po to, by forsować regionalne postulaty.
Sztandarowym przykładem był budżet w 2004 r., gdy przesunięto 1,5 mld zł z podwyżek dla urzędników na dofinansowanie przewozów regionalnych i warszawskie metro. Teraz o takich zmianach nie ma mowy. - Jak się na coś umawiamy, to na poważnie. Nie można w budżecie trudnym mówić, że milion, dwa czy pięć da się przerzucić gdzie indziej - mówi Krystyna Skowrońska, wiceszefowa sejmowej komisji finansów publicznych. I choć opozycja zgłosi poprawki, nie ma złudzeń. - Jest to, co chce większość rządząca, i nie ma mowy o żadnej rozmowie. Dyskusja jest coraz bardziej iluzoryczna - mówi Aleksandra Natalli-Świat (PiS) z komisji finansów publicznych.
Do tej pory komisja finansów publicznych głosami koalicyjnych posłów zaproponowała tylko standardowe zmiany w postaci obcięcia funduszy tzw. świętych krów budżetu, czyli np. Kancelarii Prezydenta, NIK czy Senatu. Te instytucje same prognozują swoje budżety, a cięć w nich może dokonać tylko parlament. NIK straci 10 mln zł, a IPN i Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji po 4 mln. O podobną sumę obcięto wydatki prezydentowi. Te oszczędności mają zostać przeznaczone na inwestycje wieloletnie, takie jak szpitale w Warszawie, Gdańsku czy Białymstoku. Łącznie posłowie proponują przesunięcia na 250 mln zł. To niespełna jeden promil wszystkich wydatków w przyszłorocznym budżecie państwa. I ta kwota się nie zwiększy, bo stanowczy opór stawia w tej sprawie minister Rostowski.
@RY1@i02/2009/241/i02.2009.241.000.005a.001.jpg@RY2@
Piotr Kowalczyk
Jackowi Rostowskiemu zależy, aby do budżetu wprowadzono jak najmniej poprawek
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu