Jan Krzysztof Bielecki, materiał na bezpiecznego premiera
Spadł Donaldowi Tuskowi z nieba. Nie zgrał się w polityce, przez lata działalności nie dał plamy. Jest z drugiego szeregu, ale z pierwszej ligi
Jan Krzysztof Bielecki trochę na własne życzenie wmieszał się w ostatnich tygodniach do polityki, i to tej najtwardszej. Gdy rozpętała się afera hazardowa, ekipa Tuska znalazła się w defensywie. Tonęli ważni ludzie PO, najpierw Chlebowski, potem Drzewiecki. Nie wiadomo było, kto zostanie trafiony jako następny. Premier dwa miesiące temu gorączkowo szukał wyjścia z opresji. Spotkał się z Bieleckim i Krzysztofem Kilianem, wiceprezesem Polkomtelu, znajomym ze środowiska gdańskich liberałów. - Idą ciężkie czasy. Potrzebni są profesjonaliści. Odsuń Nowaka, Grasia, Grupińskiego, Arabskiego - miał usłyszeć od nich Tusk. Druga propozycja była jeszcze radykalniejsza: jeśli rekonstrukcja ma być głęboka, musi odejść Schetyna. Padać miały argumenty, że wicepremier za mocno urósł, a jego wpływy mogą zagrozić samemu Tuskowi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.