Sekretarka zarobi więcej niż dyrektor
Polacy mają szansę na obsadzenie około stu stanowisk w unijnej służbie dyplomatycznej.
Wczoraj minister Radosław Sikorski podjął decyzję o stworzeniu listy kandydatów, która zostanie przedstawiona Brukseli do zatwierdzenia.
Zostaną na niej umieszczone nazwiska nie tylko naszych dyplomatów i urzędników innych ministerstw, ale także osób spoza administracji. - Docelowo do 2014 r. w unijnej służbie będzie pracowało 3 tys. osób. Co trzeci z nich będzie pochodził z krajów członkowskich - mówi nam rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Polacy pochodzący z listy krajowej będą delegowani do unijnej służby na pięć lat. W tym czasie otrzymają taką samą pensję jak osoby zatrudnione w administracji Komisji Europejskiej. A to oznacza kilkakrotnie większe pobory niż pracowników centrali MSZ w alei Szucha. Dla porównania: sekretarka w Brukseli zarobi tyle, ile dyrektor departamentu w MSZ w Warszawie.
Czy jednak Polacy będą mogli liczyć na te najlepiej płatne stanowiska, czy raczej muszą się zadowolić stanowiskami sekretarskimi? - Rada UE ustaliła, że podział stanowisk w nowej służbie będzie uwzględniał kandydatów ze wszystkich krajów Unii. I to na każdym poziomie hierarchii urzędniczej - mówi Piotr Paszkowski.
Delegowanie kilkudziesięciu najlepszych dyplomatów do unijnej służby może jednak spowodować poważne zamieszanie w polskim MSZ. - Zainteresowanie pracą w Unii Europejskiej jest duże nie tylko z powodu znacząco wyższych pensji. Pracownicy MSZ liczą się też z koniecznością likwidacji części polskich placówek za granicą i przez to mniejszych możliwości wyjazdu - tłumaczy jeden z dyplomatów.
j.bie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu