Czy Tusk dotrzyma słowa
Im więcej godzin upływa od hazardowej konferencji Donalda Tuska, tym więcej wątpliwości. Premierowi już wcześniej zdarzały się pochopnie złożone obietnice, które rzeczywistość szybko i negatywnie weryfikowała. Powstaje pytanie, czy i tym razem nie uległ emocjom, chęci szybkiego wyczyszczenia afery hazardowej - i czy w związku z tym nie złożył obietnic na wyrost.
Trudno uwierzyć, że bardzo rozbudowany projekt zmian w ustawie o grach będzie gotowy w rzeczone dwa tygodnie. Ale nawet jeśli cud nastąpi, to Sejm na pewno nie posłucha prośby Tuska o przyjęcie ustawy bez poprawek. Opozycja wykorzysta debatę do grillowania PO i Tuska. Ale też posłom i opinii publicznej należy się normalna, a nie w trybie pilnym, debata nad kontrowersyjnymi zmianami. Nikt o zdrowych zmysłach nie broni bezhołowia, jakie panuje na groźnym społecznie rynku hazardowym. Ale idąc jak Tusk na krucjatę, można wylać dziecko z kąpielą. Mowa o zagrożeniu autorytetu państwa, jeśli nowego prawa nie da się wyegzekwować, a jednocześnie nastąpi niekontrolowany rozwój czarnego rynku gier. Mowa też o szeroko pojętych skutkach wprowadzenia zmian - np. dla klubów sportowych, które dotąd były legalnie i hojnie sponsorowane przez firmy hazardowe.
Sławomir Nowak powiedział wczoraj w Tok FM, że ci, którzy zakwestionują pomysły PO na walkę z hazardem, ujawniają się jako lobbyści. No to się ujawniamy. Będziemy na łamach DGP dalej lobbować, by politycy nie składali obietnic, które mają mikre szanse na realizację.
@RY1@i02/2009/212/i02.2009.212.000.002c.001.jpg@RY2@
Michał Kobosko
Michał Kobosko
michal.kobosko@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu