Premier chce szybkiego odwołania Kamińskiego
Mariusz Kamiński użył CBA w rozgrywce politycznej przeciwko Platformie Obywatelskiej - powiedział wczoraj premier i zapowiedział, że rozpoczyna procedurę jego odwołania.
W obronie Kamińskiego stanął prezydent, ale jego opinia nie uratuje już szefa Biura.
Tusk oświadczył wczoraj, że Kamiński wraz z politykami PiS chciał rozbić rząd. - W finale swojej aktywności postanowił użyć wszystkich możliwości operacyjnych, jakie daje CBA, przeciw konkurentom politycznym - mówił premier. Oświadczył, że 14 sierpnia Kamiński powiedział mu jedynie o nieprawidłowościach przy tworzeniu nowych przepisów o grach losowych, ale nie mówił o przestępstwie. Tusk tłumaczył, że na prośbę szefa CBA rozpoczął wtedy "ochronę procesu legislacyjnego" nowej ustawy. I dlatego rozmawiał z politykami PO, którzy byli zaangażowani w przygotowanie nowych przepisów. - To stało się podstawą do sformułowania sądu o możliwości przecieku. I tak naprawdę w tej akcji CBA i PiS chodziło tylko o to - mówił premier.
Jak będzie wyglądało odwoływanie Kamińskiego? Tusk chce, żeby ostatecznie odszedł w piątek. Pytany w TVN 24, na jakiej podstawie prawnej chce odwołać szefa CBA, premier odpowiedział, że na podstawie przepisu ustawy o CBA mówiącym, że szef Biura musi prezentować nieskazitelny poziom etyczny i moralny.
Ustawa o CBA dobrze jednak zabezpiecza Kamińskiego. Szef CBA może być odwołany m.in. po skazaniu prawomocnym wyrokiem sądu, po popełnieniu przestępstwa umyślnego. Premier może też wykorzystać przepis, który mówi, że nie może on wejść w konflikt z prawem. A na Kamińskim ciążą zarzuty nadużycia władzy, które postawiła mu prokuratura.
Zgodnie z ustawą o CBA m.in. prezydent musi zaopiniować wniosek o odwołanie Kamińskiego. Pismo Tuska trafiło do kancelarii Lecha Kaczyńskiego wczoraj po godz. 17. Przedstawiciele prezydenta stwierdzili, że wniosek zawiera "braki formalne". - Prezydent nie zgodzi się na odwołanie Kamińskiego, bo ofiarą afery nie może być człowiek, który ją odkrył - tłumaczył nam prezydencki minister Paweł Wypych. - Nie będę uwzględniał wykrętów administracji prezydenta, jeśli ta będzie zwlekała z wydaniem opinii - odpowiedział Tusk w TVN 24.
Wczoraj szef CBA do końca nie był pewien decyzji premiera. Mimo że we wtorek wysunął oskarżenia pod jego adresem. Zasugerował, że przeciek o akcji CBA w sprawie afery hazardowej wyszedł z kancelarii premiera. O tym, że Tusk zamierza go odwołać, dowiedział się z konferencji premiera. Oglądał ją z zastępcami w siedzibie Biura, które sąsiaduje z kancelarią Tuska. Po jej zakończeniu wydał oświadczenie: "Wyrażam głębokie ubolewanie i zaniepokojenie, że skuteczne działania Biura nie znalazły akceptacji premiera i są rzeczywistym powodem mojego odwołania". Jego współpracownicy też byli oszczędni w słowach. - Nie znamy podstawy prawnej odwołania szefa - powiedział Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.
Na razie Biurem kieruje Kamiński. Ale pojawiają się już pierwsze nazwiska nowego szefa. Politycy PO wymieniają Pawła Wojtunika, szefa Centralnego Biura Śledczego, i Adama Rapackiego, wiceszefa MSWiA.
Maciej Duda
maciej.duda@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu