Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mniej pieniędzy na billboardy

4 marca 2009

- Prowadzimy badania nad finansowaniem partii od 10 lat i zawsze uważaliśmy, że dotacje publiczne są konieczne, ale niewystarczające, aby skutecznie walczyć z korupcją polityczną. Zniesienie subwencji uruchomi niebezpieczne zjawiska lobbistyczne, niejawne finansowanie i stworzy nierówności, gdyż bogatsi będą mieli większy wpływ na politykę niż powinni. Z naszego raportu wynika też, że dziś sposób wydawania pieniędzy budżetowych jest niejasny.

- Tak. Obowiązująca ustawa wprowadziła mechanizmy kontroli, ale po naszych badaniach stwierdziliśmy, że są one niewystarczające. Na przykład sprawozdania partii są bardzo ogólne.

- Na przykład - pozostałe cele - 2,7 mln zł.

- Nie. Wydatki na media ukryte są pod pozycją usługi obce, w tym korzystanie z mediów. W sprawozdaniach z wykorzystania subwencji na bieżącą działalność partii rachunki nie są jawne. Natomiast istnieje obowiązek ujawnienia, ile partia wydała na fundusz ekspercki. Fundusz ten także nie pokazuje, na co wydano daną kwotę i kto wziął pieniądze za sporządzenie ekspertyz. Czy istotnie był to ekspert czy kolega partyjny?

- Dlatego Platforma Obywatelska zgłosiła pomysł ich zawieszenia na dwa lata. Ale zdaniem Instytutu byłoby to wylanie dziecka z kąpielą. Partie muszą się utrzymywać ze stałych źródeł. Jeśli chcemy, żeby polityka była profesjonalna, to musi kosztować. Jednak sądzimy, że subwencje są zbyt wysokie i powinny zostać ograniczone, szczególnie w przypadku dwóch największych partii.

- Nie jest to dobry pomysł, dlatego że powstanie wtedy konkurencja między partiami a organizacjami pożytku publicznego. Można wprawdzie wprowadzić osobną rubrykę w PIT, aby takiej konkurencji uniknąć. Dotacje powinny być także anonimowe. Nie chcemy, aby urząd skarbowy wiedział, kto na jaką partię daje pieniądze.

- W raporcie piszemy o możliwości zastosowania metody proponowanej w analizie sporządzonej na zlecenie Rady Europy. Polega ona na tym, że w czasie wyborów obywatele, obok karty do głosowania, otrzymują drugą kartę z nazwami partii, które chcieliby wesprzeć dotacją. Mieliby wtedy świadomość, że decydują o tym, komu należą się pieniądze budżetowe. Dawałoby to możliwość wyboru - głosujemy na partię A, a wspierać dotacjami chcemy partię B. Przy takim rozwiązaniu szansę miałyby mniejsze ugrupowania, które w dziś nie mają pieniędzy na kampanie.

- To jest świeży pomysł, jeszcze nie obowiązuje w żadnym państwie. Jednak wprowadzałby lepszą legitymizację do finansowania budżetowego. Innym rozwiązaniem jest uzależnienie wielkości dotacji od kwoty zebranej przez partię od swoich członków. Byłby więc to bodziec do zwiększania liczby członków partii.

- Tak. Powinny one więcej pieniędzy przeznaczać na fundusz ekspercki, walkę na programy, a nie na billboardy. Chodzi o to, aby partie były lepiej przygotowane do rządzenia i rozwiązywania konkretnych problemów.

b537e8a8-86d8-4b55-938c-820a11bf7d01-38882283.jpg

Fot. Wojciech Górski

Jackek Kucharczyk, dyrektor Instytutu Spraw Publicznych

dr

socjolog; członek zarządu i dyrektor programowy Instytutu Spraw Publicznych

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.