Władza się utrwala, a PSL walczy o życie
NIEDZIELNE WYBORY mogą zmienić układ władzy. Jeśli ludowcy poniosą dotkliwą porażkę, będą musieli walczyć o odzyska nie tożsamości. To oznacza konflikt z PO
Niedzielne wybory to tylko przygrywka przed przyszłoroczną kampanią do parlamentu. Ale spadek poparcia dla ludowców i zamieszanie w PiS mogą prognozować zmiany w nadchodzącym roku.
Przedwyborcze sondaże potwierdzają, że po niedzieli scena polityczna pozostanie niezmieniona - liderem pozostaje PO, która prawdopodobnie lekko poprawi wynik sprzed czterech lat (38,7 proc. w sondażu Homo Homini dla Polskiego Radia), za nią gwałtownie tracące w notowaniach PiS (20,9 proc.), potem stabilny SLD (17 proc.) i spadające PSL (8,6 proc.). - Lokalne wybory to tylko odbicie sytuacji politycznej kraju - mówi politolog dr Wojciech Jabłoński.
Jednych to uspokaja, innych to dziwi. - Rządząca partia przygotowuje właśnie zamach na fundusze emerytalne i choć ten temat powinien zainteresować wyborców, nie widać, by znalazł odbicie w kampanii - zauważa politolog Przemysław Żurawski vel Grajewski.
W cieniu wygranej rządzącej partii dojść może jednak do przetasowań na scenie politycznej. Pierwsza zmiana może uderzyć w ludowców, którzy tracą poparcie. - To może być żółta kartka dla PSL, które kieruje do wyborców wyjątkowo słaby przekaz - potwierdza Jabłoński.
Jarosław Flis uważa, że ludowcy prowadzą kampanię na sąsiada. - Wyborcy dowiadywali się o kandydatach i programie głównie od osób, które znają, a nie z mediów. Nie zmienia to faktu, że PSL walczy o przeżycie. Dlatego wybory samorządowe mogą zadecydować o przyszłym losie ludowców w parlamencie - tłumaczy.
Jeśli czarny scenariusz dla PSL się potwierdzi, najbliższy rok może przynieść zamieszanie w rządzącej koalicji. By wzmocnić tożsamość, ludowcy będą musieli przypomnieć o sobie wyborcom, a mogą to robić, blokując niepopularne projekty PO. To może oznaczać koniec planowanych reform.
- I wtedy pojawi się pytanie, czy Tusk nie będzie rozglądał się za nowym koalicjantem? - zastanawia się Jabłoński.
Niewiadomą pozostaje poparcie dla PiS. Dziś jest niewielkie, ale może to zmienić spot wyborczy przypominający Lecha Kaczyńskiego. Dr Flis uważa, że aangażowanie Jarosława Kaczyńskiego w kampanię mogło przynieść efekt, tyle że odwrotny.
- Im więcej go w mediach, tym większe prawdopodobieństwo, że część wyborców zagłosuje przeciwko PiS - uważa Flis.
Niespodzianek nie powinny przynieść wybory na prezydentów największych miast. Według sondaży większość dotychczasowych włodarzy utrzyma stanowiska. Niekwestionowaną trójkę tworzą: Wojciech Szczurek (niezależny, Gdynia), Tadeusz Truskolaski (PO, Białystok), Rafał Dutkiewicz (niezależny, Wrocław).
- Dobre wyniki dotychczasowych prezydentów to dowód na samooszukiwanie się wyborców - ironizuje Jabłoński. - Żadnych spektakularnych sukcesów ci liderzy nie odnieśli: dróg nie zbudowali, miasta nadal brudne, a ludzie ich cenią. Może chcą uciec przed upolitycznieniem i wydaje im się, że prezydenci, których znają, są lepsi od tych z telewizora?
Politolodzy nie spodziewają się też wysokiej frekwencji. - Te wybory nie cieszą się popularnością, bo słabe są lokalne elity. W małych miasteczkach dominują ustalone przed laty układy sił, których nie są w stanie rozbić słabe lokalne media, w dużych miastach dominują kandydaci partyjni. I w jednym, i w drugim przypadku szanse na zmiany są niewielkie - przypomina Przemysław Żurawski vel Grajewski.
@RY1@i02/2010/224/i02.2010.224.000.006a.001.jpg@RY2@
Kto jest faworytem na wyborczej mapie
WSPÓŁPRACA RUP
Luiza Zalewska
Tomasz Żółciak
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu