Polityka to komercja, spoty wyglądają jak teledyski. O programach nikt nie myśli
Kampania była nudna, przewidywalna. Nastąpiło jeszcze większe niż w wyborach parlamentarnych przesunięcie nacisku ze sfery dyskursu i debaty publicznej na reklamę. Polityka jeszcze bardziej upodobniła się do komercji. Spoty przypominały teledyski, kiepscy merytorycznie politycy odwoływali się do emocji wyborców. Było dużo fajerwerków i zachowań ludyczno-populistycznych, a za mało programu. Strategie wyborcze zbliżyły się do siebie, nie było żadnego zaskoczenia. Nie umiałabym wskazać ugrupowania, które merytorycznie było lepsze od pozostałych. Często dochodziło do działań na zasadzie kontrowania przeciwnika. Za mało było przedstawiania tego, co możemy zaoferować.
Jej znakiem szczególnym był wysoki poziom spersonalizowania. Niektórzy kandydaci i PO, i PiS nie za bardzo chcieli ujawniać logo partii, która ich wystawiła. Ci, którzy starali się o reelekcję, w wielu przypadkach poczuli się na tyle mocni, aby odżegnywać się od swoich partyjnych korzeni. Ta kampania absolutnie zaniedbała kobiety, które wciąż są tylko ozdobą. Oprócz Hanny Gronkiewicz-Waltz nie było wyrazistej kobiecej postaci. Żadne ugrupowanie nie sięgnęło po argument, że mężczyźni się kłócą w polityce, mamy wszyscy tego dosyć, więc może postawmy na kobiety. Prezydent Komorowski powiedział, że będzie głosował na kobiety, ale to tylko poprawna politycznie deklaracja. Generalnie dominował wysoki poziom testosteronu.
@RY1@i02/2010/224/i02.2010.224.000.006c.001.jpg@RY2@
dr Agnieszka Kasińska-Metryka, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach
dr Agnieszka Kasińska-Metryka
politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu