Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy zostaną mu tylko ordery?

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Gdy prezydent nie jest liderem obozu walczącego z premierem, to nie wiadomo do końca, co ma robić: czy ma recenzować rząd niczym dobrotliwy ojciec, czy też ma tylko nadawać państwowe odznaczenia

Bronisław Komorowski nie odpowiada na pytanie, po co nam prezydent. Mimo że minęło już 100 dni od jego zaprzysiężenia, to na razie można powiedzieć tylko tyle, że nowy prezydent próbuje się odnaleźć na scenie politycznej. Z kilku powodów nie jest to łatwe zadanie.

Pozycja prezydenta w Polsce, najłagodniej rzecz ujmując, w ogóle jest pełna sprzeczności. W sytuacji gdy prezydent nie jest liderem obozu walczącego z premierem, to nie wiadomo, co ma robić: czy na przykład ma recenzować prace rządu niczym dobrotliwy ojciec, czy też ma go wspierać, czy też ma zajmować się tylko nadawaniem orderów i innymi drugorzędnymi sprawami, do których premier nie ma głowy.

To pierwszy paradoks. Dodatkowym elementem jest ta specyficzna pozycja, w jakiej znajdował się w Platformie Obywatelskiej Bronisław Komorowski. Bo z jednej strony należał do ścisłego kierownictwa tej partii, ale nie nadawał jej tonu ani też nie miał jakiegoś zaplecza w samej partii. Do tego dokłada się trzeci element, a mianowicie okoliczności, w jakich Komorowski został wybrany na prezydenta. Bo jego zwycięstwo - choć bezdyskusyjne - jednak było wymęczone. To nie był tryumf kandydata, za którego ludzie daliby się pokroić. Dla wielu osób był to wybór mniejszego zła, co nawet jego sojusznicy dziś mu wypominają. To na pewno nie wzmacnia jego pozycji.

Trzeba jednak pamiętać, że Komorowski ma dużo czasu na odnalezienie się w nowej roli. Kolejne wybory odbędą się w 2015 roku

Na razie prezydent się dociera z nową rolą. Ma ten komfort, że nikt nie zgłasza wobec niego jakichś oczekiwań. Nikt też zbyt wiele nie obiecuje sobie po jego działaniach. Komorowski próbuje budować swoje zaplecze, przede wszystkim wyciągając z politycznego niebytu dawnych polityków Unii Demokratycznej.

Te pierwsze 100 dni pokazuje, że raczej będziemy mieli do czynienia z prezydentem, który dobrze zobrazuje wszystkie sprzeczności wpisane w ten urząd. Cały czas aktualne pytanie, po co nam jest prezydent. Bo choć konstytucja nakazuje przeprowadzenie powszechnych wyborów prezydenckich, które są bardzo ważnym wydarzeniem politycznym, to już drugiego dnia po wyborach pojawiają się wątpliwości i pytania, po co to wszystko było.

@RY1@i02/2010/221/i02.2010.221.000.013a.001.jpg@RY2@

Jarosław Flis, politolog

Jarosław Flis

politolog

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.