Rostowski bardziej straszny niż Lepper
O tym, że bycie ekonomistą oznacza w Polsce uprawianie zawodu podwyższonego ryzyka, wiadomo nie od dziś. Ostatnio jednak staje się to coraz bardziej niebezpieczne.
Wczoraj Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, a ostatnio jeden z najzagorzalszych krytyków poczynań rządu oskarżył ministra finansów Jacka Rostowskiego o napaść. Słowną co prawda, ale jednak. Poszło o finanse i porównania. W tych ostatnich Rybiński ostatnio celuje. Najpierw przez media przetoczyło się postawienie znaku równości między Tuskiem a Gierkiem. Ale tego było mało. Aby bardziej dobitnie wyrazić swoje obawy, podczas rozmowy w cztery oczy powiedział Jackowi Rostowskiemu, że jest jak Andrzej Lepper. A właściwie gorszy, bo szef Samoobrony tylko straszył zabieraniem pieniędzy z NBP, a Rostowski robi to naprawdę.
Człowiek, który podobno błyszczy manierami gentelmana, nie wytrzymał i bez angielskiej flegmy darł się na Rybińskiego.
To zresztą nie ostatni przypadek agresji ministra. Kilka dni wcześniej tak wściekł się na krytykę prof. Leszka Balcerowicza, że zniszczył mu okulary.
Cóż, tak toczą dyskusje o finansach najważniejsi polscy ekonomiści.
@RY1@i02/2010/186/i02.2010.186.000.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Michał Rozbicki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu