Pracownicy sfery budżetowej nie dostaną podwyżek
● W 2011 roku tylko nauczyciele mogą otrzymać podwyżki pensji sięgające nawet 10 proc.
● Urzędnicy, mimo że nie otrzymają wyrównania do pensji, mogą się ubiegać o dodatek zadaniowy
● Od wysokości funduszu płac będzie zależało, czy wzrośnie uposażenie żołnierzy i policjantów
Dziś rząd ma przyjąć założenia do budżetu na 2011 rok. Później będą negocjowane ze związkami zawodowymi i organizacjami pracodawców w Komisji Trójstronnej. Podobnie jak w poprzednich latach może tam nie dojść do porozumienia, zwłaszcza w sprawie podwyżek w sferze budżetowej.
- Jesteśmy skłonni zgodzić się na wzrost płac dla urzędników o poziom inflacji, ale jeśli rząd idzie dalej i chce oszczędzać, zamrażając ich pensje, to go poprzemy - mówi Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.
Zaskoczenie z zamiaru całkowitego zamrożenia płac nie kryją związki zawodowe.
- Mamy nadzieje, że rząd zrezygnuje z tego pomysłu - mówi Zbigniew Kruszyński z NSZZ "Solidarność".
Dodaje, że wszystkie związki ustaliły, iż wzrost płac powinien wynieść 5,3 proc. Założenia mają zostać przedstawione członkom KT jutro.
- Brak przewidywanego wzrostu płac nie oznacza, że urzędnicy nie będą zarabiać więcej - mówi Sławomir Brodziński, szef Służby Cywilnej.
Tłumaczy, że dyrektorzy mogą np. przyznać urzędnikom dodatek zadaniowy lub zredukować zatrudnienie, aby znaleźć pieniądze na podwyżki.
Z takich rozwiązań mogą korzystać dyrektorzy generalni. Od tego roku środki przekazywane z budżetu na fundusz płac poszczególnych urzędów nie są uzależnione od liczby etatów. W efekcie dyrektor może zwolnić część pracowników i z zaoszczędzonych pieniędzy podwyższyć pensje pozostałym. W praktyce urzędy wciąż utrzymują, a nawet zwiększają zatrudnienie.
- Przez zamrożenie pieniędzy na fundusz płac chcemy zmusić szefów urzędów do tego, aby przejrzeli kadry, którymi dysponują, i pracowali wydajniej - mówi Jeremi Mordasewicz.
Dodaje, że przez coroczne podwyżki dyrektorzy generalni nie zwalniają nieefektywnych urzędników i nie wynagradzają odpowiednio najlepszych.
Zerowy wskaźnik wzrostu płac spowoduje, że na podwyżki nie mają też co liczyć służby mundurowe - głównie żołnierze i policjanci.
- Żołnierz niezależnie od wskaźnika wzrostu otrzyma uposażenie w dotychczasowej wysokości określonej w rozporządzeniu w sprawie stawek uposażenia zasadniczego - wyjaśnia płk Dariusz Mielczarek z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Tłumaczy, że jeśli nawet fundusz płac byłby znacząco wyższy od ubiegłorocznego, to dopiero wtedy MON rozważyłoby zmianę stawek uposażenia żołnierzy.
W najlepszej sytuacji kolejny raz są nauczyciele, którzy mogą otrzymać nawet 10 proc. podwyżki. Nauczyciele nie są uwzględniani przy wskaźniku wzrostu płac w państwowej sferze budżetowej. Ich wysokość kwoty bazowej jest negocjowana odrębnie z oświatowymi związkami zawodowymi. Negocjacje z rządem rozpoczną się w przyszły poniedziałek (19 lipca).
- W porozumieniu podpisanym z rządem w ubiegłym roku obiecano nam dwie podwyżki, w styczniu i we wrześniu po 5 proc. - potwierdza Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych.
Dodaje, że ogłoszony w styczniu tego roku plan konsolidacji odchodzi od tych ustaleń i zakłada 7 proc. od września.
Resort Edukacji Narodowej potwierdza, że nauczyciele otrzymają w przyszłym roku podwyżki. Do końca kadencji rządu ich pensje mają wzrosnąć o 50 proc. Według wyliczeń MEN już teraz pensje pedagogów wzrosły o 30 proc. Od września tego roku ich płace wzrosną o 7 proc.
@RY1@i02/2010/134/i02.2010.134.183.005a.001.jpg@RY2@
Płace osób wynagradzanych z budżetu
Artur Radwan
artur.radwan@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu