Kaczyński będzie miły, Platforma zaatakuje o świcie
W nowym spocie wyborczym Kaczyński wytłumaczy, dlaczego Polska jest najważniejsza. Komorowski przejmuje taktykę Napieralskiego i organizuje błękitne poranki.
Sztabowcy Platformy i PiS myślą, jak przyciągnąć wyborców w II turze. Pomysłów jest więcejniż czasu.
Wczoraj Bronisław Komorowski próbował przejąć inicjatywę w sprawie prywatnej służby zdrowia. Aby udowodnić, że w czasie swoich rządów Jarosław Kaczyński komercjalizował szpitale, zorganizował konferencję prasową przed przekształconą za czasów PiS placówką w Płocku. Wychwalał zalety jej funkcjonowania i szybkość reformowania.
Eksperci od marketingu politycznego uważają, żę to podwójny samobój. - Nie dość, że pokazuje, iż Kaczyńskiemu udało się pozytywnie przekształcić szpital, to jeszcze brnie w temat służby zdrowia, na którym zyskuje lider PiS - mówi politolog Wojciech Jabłoński.
Zdaniem politologa, jeśli Komorowski myśli o zwycięstwie, powinien jak najszybciej uciec od szpitali i narzucić własny temat debaty. - Wtedy byłby w stanie przejść do ofensywy - mówi politolog.
Komorowski musi przejąć inicjatywę. Sztabowcy sięgnęli więc po taktykę Grzegorza Napieralskiego i organizują blękitne poranki. To specjalna akcja przygotowywana w miastach. Wczesnym rankiem, w najbardziej ruchliwych miejscach miast, politycy partii, lokalni samorządowcy oraz znane postaci ze świata sportu i rozrywki mają namawiać do poparcia kandydata PO. Tysiące uściśniętych dłoni i miliony rozdanych ulotek mają przekonać niezdecydowanych.
Będzie także więcej wizyt wolontariuszy w domach. - Przed pierwszą turą odwiedziliśmy milion mieszkań - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu Komorowskiego. Chcą dotrzeć do kolejnych trzech.
Nie ulegnie natomiast wielkiej zmianie taktyka Jarosława Kaczyńskiego. Nadal będzie zrównoważony i uśmiechnięty. - Chcemy rozmawiać merytorycznie i nie dać się sprowokować - mówi Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztabu lidera PiS.
Nie oznacza to, że będzie niemrawo. Politycy PiS wymyślili, że należy ze śmiertelną powagą traktować każde słowo wypowiedziane przez Bronisława Komorowskiego. Tekstów jak ten o wyjściu z NATO czy wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu nie będą już traktować jako lapsusy czy wpadki. Zamierzają o nich dyskutować jak najbardziej poważniej.
To w pewnym sensie jest powtórzenie zabiegu, jaki Platforma zastosowała w czasie wyborów do europarlamentu. Wówczas to Kaczyński przez pomyłkę wezwał do głosowania na PO. A Palikot natychmiast użył tej wypowiedzi w swoim spocie. Teraz jednak role się odwróciły. Mistrzem pomyłek stał się marszałek. - Wystarczy pozwolić mu mówić, a sam pokaże, ile jest wart - uśmiecha się Marek Migalski, europoseł PiS.
Jednak o ostatecznym zwycięstwie mogą zdecydować debaty. Pierwsze starcie odbędzie się w niedzielę. Bronisław Komorowski zacznie się do niej przygotowywać w piątek. Pomagać mu będzie Igor Ostachowicz. To on w 2007 r. przygotował Donalda Tuska do wygranej debaty z Jarosławem Kaczyńskim. Teraz Ostachowicz ma jednak znacznie mniej czasu. Zwłaszcza że Kaczyński jest w wyjątkowo dobrej formie. On do pojedynku przygotowuje się sam. Sztab dostarcza mu tylko dane. Będzie chciał być podczas debaty będzie równie uśmiechnięty i wyluzowany jak podczas przesłuchania przed komisją hazardową. Wtedy zjednał sobie nawet polityków PO.
Grzegorz Osiecki
Mariusz Staniszewski
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu