Teraz w kampaniach już nie ma emocji
W 1995 roku naprawdę do końca nie wiedzieliśmy, jaki będzie wynik wyborów. Mało było jeszcze instytucji sondujących. A jak były, to bardzo szczelne. Co więcej, Wiesław Walendziak, który wówczas kierował telewizją publiczną, wręcz opóźnił o kilka godzin ogłoszenie wyników. Zatem my bardzo długo na to czekaliśmy.
Bardzo spokojnie. I w pierwszych, i w drugich wyborach przeżywałem ten sukces w samotności. Od samego ogłoszenia wyników bardziej emocjonujące były dla mnie wcześniejsze wydarzenia: kampania i spotkania z wyborcami. Były momenty nieprzyjemne, jak w Jastrzębiu, gdzie zostaliśmy obrzuceni petardami i pyłem węglowym, i bardzo pozytywne, gdy spotykałem się z tysiącami niezwykle życzliwych ludzi. Bardzo emocjonująca była również dla mnie kampania z Lechem Wałęsą.
Ataki pojawiały się przede wszystkim dlatego, że pochodziliśmy z dwóch kompletnie różnych obozów politycznych.
To był mój błąd, a za każdy błąd się płaci. Zresztą, ataków było więcej. Niektóre, zwłaszcza te formułowane przez środowiska kościelne, miały charakter bardzo radykalny. Straszono, że mój wybór oznacza przywrócenie w kraju pogaństwa, komunizmu. Że przeze mnie Polska nie wejdzie do Sojuszu Północnoatlantyckiego. To było bardzo bolesne, a nasza demokracja wówczas była jeszcze bardzo świeża i każdy tego typu argument mógł ludzi odstraszyć. Ale - jak widać - się nie przestraszyli.
@RY1@i02/2010/118/i02.2010.118.000.010b.001.jpg@RY2@
Fot. Rafał Siderski
Aleksander Kwaśniewski wygrał wybory prezydenckie w II turze w 1995 roku, a w 2000 roku - w I turze
wygrał wybory prezydenckie w II turze w 1995 roku, a w 2000 roku - w I turze
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu