Kto zapłaci po porażce Belki
Rynek jest zachwycony kandydaturą Marka Belki na stanowisko prezesa NBP. Duży dorobek naukowy, doświadczenie w pracy w administracji publicznej, wreszcie reputacja MFW, w którym dziś Belka pracuje - to wszystko mogłoby się przydać NBP, którego wizerunek mocno ostatnio ucierpiał. Belka jest postrzegany jako fachowiec o jasno sprecyzowanych poglądach na gospodarkę. Otacza go nimb człowieka, który odrzuca polityczne gierki i mówi, co myśli.
Belka to technokrata i pragmatyk, przyjdzie do banku centralnego i uspokoi sytuację - mówią dziś analitycy. Przydałoby się, bo awantura o zysk NBP, spór z rządem o linię kredytową z MFW czy w końcu publiczna wymiana ciosów między członkami RPP budowie obrazu banku jako stabilnego strażnika polskiego pieniądza z pewnością nie pomogły.
I nieważne, czy analitycy mają rację w ocenach prof. Belki. Istotne jest, że dziś świat finansów w to wierzy i z jego wyborem wiąże duże nadzieje. Jeśli jutro politycy urządzą kolejną awanturę i kandydatura Marka Belki upadnie, inwestorzy mogą być zawiedzeni. Złotemu z pewnością to nie pomoże.
@RY1@i02/2010/103/i02.2010.103.000.002f.001.jpg@RY2@
Marek Chądzyński
Marek Chądzyński
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu