Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Solidarność dobrze się sprzedaje

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Politycy licytują się, kto da więcej. Oczywiście przede wszystkim powodzianom. SLD ściga się z PiS, czy i tak ogromną dziurę w budżecie powiększyć o miliard, dwa, a może o więcej miliardów złotych. Do kolejki tych, którym należy się więcej, PiS przywrócił też studentów, obiecując ulgi na przejazdy. Im bliżej wyborów, tym więcej rzucą na rynek kiełbasy wyborczej. Wszystko to w ramach czynienia Polski bardziej solidarną. Solidarność bowiem dobrze się sprzedaje. Problem w tym, że sami politycy nie traktują swoich obietnic poważnie.

Solidarna polityka społeczna, której bez wątpienia nam brakuje, nie polega bowiem na tym, by nieodpowiedzialnie obiecywać wszystko wszystkim, nie patrząc na możliwości. Nasze są ograniczone pułapem 60 proc. PKB, na więcej państwo zadłużyć się nie może, a już jesteśmy blisko tej granicy. Jeśli więc ma być solidarnie, to oprócz wymienienia grup, którym się od państwa należy więcej (powodzianie bez wątpienia do nich należą), trzeba się rozejrzeć, czy ktoś inny od tegoż państwa nie dostaje za dużo. Na taką odwagę naszych polityków nie należy jednak liczyć. Musieliby się bowiem zamachnąć na przywileje grupowe, najczęściej wywalczone przez nomen omen "Solidarność".

Czy solidarne wobec zreformowanych przyszłych emerytów, których świadczenia będą o wiele niższe, bo uzależnione od sumy wpłaconych przez lata składek, są specjalne, o wiele wyższe emerytury górnicze? Państwo rocznie dokłada do nich około 4 mld zł, bo górnicy nie chcieli się zgodzić na pomostówki i kilofami przed Sejmem wywalczyli więcej. "Solidarność" popiera w wyborach Jarosława Kaczyńskiego. Czy w ramach realizacji obietnic Polski solidarnej powie związkowcom, jak niesolidarne wobec reszty społeczeństwa są specjalne emerytury górnicze? Albo że coraz wyższe rachunki za prąd są skutkiem między innymi wieloletnich gwarancji pracy i wielu innych przywilejów, które wywalczyli sobie związkowcy z energetyki i z których nie zamierzają zrezygnować.

Czy SLD lub jakakolwiek inna partia wytknie brak solidarności związkowcom ze służb mundurowych, mówiąc, że wysoka emerytura po 15 latach pracy, na którą w dodatku nie płacili żadnych składek, jest niesprawiedliwa wobec reszty społeczeństwa? Nawet PO już się z pomysłu reformy emerytur mundurowych wycofała.

Czy PSL powie najbogatszym rolnikom, że niesolidarnie jest, aby biedni pracujący finansowali dla nich służbę zdrowia, bo nawet posiadacze wielosethektarowych, bogatych przedsiębiorstw rolnych nie płacą ani podatku PIT, ani nawet składek na zdrowie, a emerytury rolników finansowane są przez budżet w 95 proc.? Waldemar Pawlak, kandydat tej partii na prezydenta, mógłby stracić głosy bogatej części wsi. PiS też się na wielkoobszarowych rolników nie zamachnie, ma im to gwarantować obecność przy boku Jarosława Kaczyńskiego Wojciecha Mojzesowicza, cieszącego się wśród nich sporą popularnością.

Żaden z niesprawiedliwych przywilejów grupowych, finansowanych przez podatników, nie zostanie nikomu odebrany. Groziłoby to bowiem utratą licznej grupy wyborców. W ramach obietnic uczynienia Polski bardziej solidarną zostaną raczej dodane kolejne. Partie polityczne są tak zaabsorbowane walką o władzę, że tracą resztki poczucia odpowiedzialności za kraj. Żądanie opozycji, by w okresie kampanii wyborczej rozpętywać dyskusję o nowelizacji budżetu, świadczy o tym, że nasi politycy już nawet nie udają Greków, ale naprawdę chcą w Polsce realizować scenariusz greckiego upadku. Wody w kraju ostatnio popłynęło sporo, przydałby się jednak zimny prysznic na rozpalone perspektywą przeprowadzki do Pałacu Prezydenckiego głowy.

@RY1@i02/2010/102/i02.2010.102.000.016c.001.jpg@RY2@

Joanna Solska

Joanna Solska

Autorka jest publicystką Polityki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.