Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy państwo powinno płacić za zabieg in vitro

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wraca sprawa in vitro. Dziś posłowie zajmą się projektem SLD, który zakłada refundację sztucznego zapłodnienia.

Politycy lewicy mówią wprost: prace nad naszym projektem to test dla Donalda Tuska, który publicznie deklarował, że jest za refundacją.

Projekt Sojuszu jest pierwszym z pięciu złożonych w Sejmie. Na razie zajmą się nim posłowie z komisji zdrowia i polityki społecznej. Ale to i tak przełom. Bo ustawa przygotowana przez SLD przeleżała prawie półtora roku. Dwa projekty PO, jeden PiS i lewicy nadal czekają na swoją kolej. Jednak zarówno lewica, jak i prawica - choć ich projekty się diametralnie różnią - liczą, że rozpoczęcie prac nad projektem Sojuszu otworzy drzwi pozostałym. - Tym bardziej że za dwa tygodnie mamy się zająć drugim projektem złożonym przez grupę posłów lewicy, m.in. Marka Balickiego - mówi szef komisji zdrowia Bolesław Piecha z PiS.

Powodzenie projektu SLD zależy przede wszystkim od PO, a ta z in vitro ma problem. Dowodem są dwa projekty PO: Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Żaden jednak nie przewiduje refundacji. Sprawę komplikuje fakt, że za finansowaniem zabiegów przez państwo opowiadał się publicznie sam premier Tusk. Podobnie jak minister zdrowia Ewa Kopacz.

I ten fakt chce wykorzystać lewica. Politycy SLD to, jak potoczą się losy ich projektu, chcą potraktować jako test wiarygodności dla szefa rządu. - Nam zależy na tym, by wreszcie prawnie uregulować stosowanie metody in vitro oraz zagwarantować refundację - mówi poseł lewicy Bartosz Arłukowicz.

Zwolennikiem debaty jest też Gowin. Ale posła PO najbardziej interesują kwestie etyczne. - Projekt SLD nie reguluje warunków stosowania i bezpieczeństwa tej metody zapłodnienia. Nie można rozstrzygać kwestii finansowych bez zapewnienia warunków ochrony embrionów czy ochrony pacjentek - mówi Gowin.

Sojusz odpuszczać nie zamierza. Kierownictwo partii planuje wysłanie specjalnego listu z apelem o poparcie refundacji do prezydenta, premiera i wszystkich parlamentarzystów.

Z wyliczeń SLD wynika, że roczny koszt refundacji in vitro wyniesie nieco ponad 112 milionów zł. Jedna procedura zapłodnienia tą metodą to koszt ok. 5 tys. zł. Do tego dochodzi wcześniejsze leczenie farmakologiczne - ok. 4 tys. zł.

Całkowita bądź częściowa refundacja in vitro obowiązuje w wielu krajach Unii, m.in. we Francji, w Niemczech, Grecji, Hiszpanii, we Włoszech, w Czechach czy na Słowacji.

Kamila Wronowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.