Kalendarium: jak Donald Tusk dojrzewał do zrezygnowania z udziału w wyborach prezydenckich
23 października 2005 r., wieczór wyborczy po II turze wyborów prezydenckich.
- Nie będę udawał, jestem dzisiaj trochę smutny - mówi Donald Tusk. Sugeruje jednak, że to nie jest jego ostatnie słowo. - Pamiętajcie: jeszcze Polska nie zginęła - rzuca. Wszyscy wierzą, że za 5 lat wróci już zwycięski.
wywiad dla Newsweeka. Premier wyraźnie daje do zrozumienia, że wolałby być i po 2010 r. premierem niż prezydentem. - Zamierzam odwrócić dotychczasową tendencję, że rządzenie politycznie spala tak, iż władzę oddaje się już po jednej kadencji lub nawet wcześniej.
, program "Teraz my" w TVN. Zapytany o swój ewentualny start w wyborach 2010 r. mówi: - W wielu sondażach jest moje nazwisko. Byłbym obłudnikiem, gdybym powiedział: kompletnie mnie to interesuje.
Już wtedy jednak przyznaje, że jego decyzja o niekandydowaniu uspokoiłaby atmosferę polityczną. Ale zaznacza od razu: - Dobrze odczuwam oczekiwania części opinii publicznej i nie jestem przekonany, czy Polacy chcą usłyszeć, że Tusk kapituluje i oddaje Kaczyńskiemu pewność, że nie będzie konkurentem.
W prasie pojawiają się informacje, że na zamkniętym spotkaniu w wąskim gronie polityków PO premier oświadczył: - Nie będę kandydował na prezydenta. Naszym kandydatem będzie Bronek (Komorowski - red.).
, wywiad dla Gazety Wyborczej. Na pytanie o kandydowanie na prezydenta Tusk odpowiada: - Zobaczymy w maju. Kilka najbliższych miesięcy będzie niezwykle trudną próbą i wyzwaniem. Jednego jestem pewien: Polski nie stać na reelekcję Lecha Kaczyńskiego. Pytanie o kandydowanie ma dla mnie sens wtedy, jeśli uniemożliwimy w przyszłości toczenie gorących wojen politycznych między prezydentem a premierem. Potrzebna jest debata nad zmiana konstytucji. Dziś najważniejsze jest dla mnie dobre rządzenie.
staje się jasne, że decyzja zapadnie szybciej. - Jeszcze zimą powiem, czy powalczę o prezydenturę - mówi Tusk.
jedna z osób z najbliższego otoczenia premiera na łamach prasy tak opowiada o losach decyzji Tuska: - On był przekonany do startu dwa lata temu, ale nie teraz. Pamiętam, jak wrócił z rozmowy z Lechem Kaczyńskim w Juracie w marcu 2008 r. Powiedział, że zobaczył tam samotnego faceta w złotej klatce. Jego wątpliwości zaczęły się od tamtego spotkania.
wybrała Iwona Dudzik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu