To będzie długie przesłuchanie
ROZMOWA
AGNIESZKA SOPIŃSKA:
BARTOSZ ARŁUKOWICZ*:
Mirosław Drzewiecki jest jednym z wielu świadków wezwanych przed komisję śledczą. Jest do niego kilka pytań, parę rzeczy trzeba wyjaśnić. Nie chcę zbyt wcześnie oceniać jego zachowania, a już na pewno nie w kategoriach strachu.
Jestem lekarzem. Z pokorą odnoszę się do każdej choroby. Skoro zachorował, szanuję ten fakt.
Rzeczywiście, wczoraj zwonienie lekarskie dotarło do komisji.
Trzymam się zasady, że pytania do świadków zadaję im podczas obrad komisji. Nigdy wcześniej - przed przesłuchaniem - nie mówię o tym w mediach.
Za każdym razem staram się przygotować rzetelnie i bardzo dokładnie. A do tego przesłuchania Mirosława Drzewieckiego już się przygotowałem, bo przecież miało się ono odbyć w zeszłym tygodniu.
Nie zakładam, by było to krótkie przesłuchanie. Doświadczenie uczy, że to może potrwać wiele godzin.
Nie. Standardowe, jakby było to zwykłe przesłuchanie.
Czyli praca nad dokumentami, analiza dokumentów. Plan pytań, opracowanie notatek, strategia zadawania pytań. Czyli tak jak zawsze jestem przygotowany.
Staram się pracować rzetelnie.
Sprawa przecieku jest niewątpliwie jedną z ważniejszych spraw, które komisja powinna wyjaśnić.
Bo chcę dobrze przesłuchać świadków. I nie zadawać im pytań w gazecie.
To nie jest kwestia wiary. To kwestia stwierdzenia faktów i prawdziwego przebiegu zdarzeń.
Jesteśmy w trakcie ustalania faktów.
W żaden sposób się z tym nie zgadzam. Ta komisja ma bardzo ważne zadanie. Musi się stać elementem naprawy systemu tworzenia prawa w Polsce. Staram się pracować wyłącznie w tym stylu.
Nie jest łatwo. Rozumiem, że toczy się walka polityczna. Staram się zadawać pytania niepolityczne i przede wszystkim zależy mi na rzetelnym wyjaśnieniu sprawy. Tak widzę swoją rolę. Zresztą tak umówiłem się z kolegami z SLD.
Pan przewodniczący Sekuła prowadzi tę komisję - jak sam często określa - w sposób urzędniczy. Myślę, że w miarę upływu czasu i po poniedziałkowym spotkaniu z prokuratorami współpraca będzie dużo skuteczniejsza i dużo lepsza.
Mam nadzieję.
Nie chcę komentować słów innych polityków. Mam nadzieję, że każdemu z członków komisji zależy na wyjaśnieniu tej sprawy.
Dziwne rzeczy działy się wokół tej komisji. Mieliśmy do czynienia z odwoływaniem członków opozycji, potem było ich przywracanie. Potem była dziwna droga dotarcia dokumentów, na przykład notatka wiceministra finansów Jacka Kapicy została ujawniona dopiero podczas jego przesłuchania. A skoro wiele rzeczy dziwnych się działo, to w przyszłości też nie mogę niczego wykluczyć.
Jestem człowiekiem, który daje wiarę w dobrą wolę ludzi. Nie wierzę w teorie spiskowe.
Zajmuję się wyjaśnianiem afery hazardowej. Nie zamierzam tracić energii i czasu na zajmowanie się jakimiś przypuszczeniami.
Wystarczy o to spytać Polaków na ulicy.
Gdyby nie było afery hazardowej, nie byłoby komisji.
Mam stałą zasadę, że świadków przepytuję podczas posiedzeń komisji.
Nie sądzę. Myślę, że Donald Tusk podjął już decyzję w sprawie wyborów prezydenckich.
Staram się rzetelnie wykonywać swoją pracę. Staram się unikać politycznej awantury, i do tej pory to mi się udawało.
Chciałbym, żeby dzięki pracom tej komisji zyskał system tworzenia prawa w Polsce.
Komisja pokazuje pewne ułomności tworzenia prawa w Polsce.
Ta komisja odgrywa ważną rolę właśnie dla tworzenia prawa w przyszłości. Pokazuje też wiele ułomności w systemie, jaki do tej pory był.
Mam wrażenie, że doszło do zaburzenia w relacji polityki i biznesu.
Ja tego nie powiedziałem.
Widzę ułomności na styku polityki i biznesu.
Jesteśmy w trakcie wyjaśniania tej sprawy. Raport końcowy pokaże, jak było naprawdę.
Nie ma najmniejszych szans, byśmy zdążyli do końca lutego. Jest jeszcze wielu świadków do przesłuchania, wiele dokumentów do przeczytania. Nie zakładam nawet takiej sytuacji, że skończymy prace do 28 lutego.
Mam nadzieję, że wspólną decyzją wydłużymy prace komisji.
Znam takie powiedzenie. Ale dalej wierzę, że się uda.
@RY1@i02/2010/018/i02.2010.018.000.0015.001.jpg@RY2@
Sejmowa komisja śledcza przesłuchiwała wczoraj ministra Boniego. Na zdjęciu: Bartosz Arłukowicz i Mirosław Sekuła, przewodniczący komisji
Fot. Artur Chmielewski
jest posłem Lewicy, członkiem tzw. komisji hazardowej, lekarzem pediatrą
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu