Kariera Piskorskiego na łasce prokuratora
Za dwa tygodnie lider SD usłyszy zarzut sfałszowania umowy z antykwariuszem
Polityczna przyszłość szefa Stronnictwa Demokratycznego Pawła Piskorskiego wisi na włosku. Jak ustalił DGP, za dwa tygodnie prokuratura postawi mu zarzut sfałszowania umowy z antykwariuszem. Dowodziła ona legalnego pochodzenia jego ponadmilionowego majątku.
Jeśli prokuratura obroni swoje podejrzenia przed sądem, Piskorski może utracić bierne prawo wyborcze. Od niedawna konstytucja zabrania bowiem kandydowania do parlamentu osobom skazanym prawomocnym wyrokiem.
Sam Piskorski atakuje prokuraturę, zarzucając jej działanie na polityczne zlecenie Platformy. - Moja partia chce się zaangażować się w kampanię prezydencką Andrzeja Olechowskiego, który po przejściu do drugiej tury ma duże szanse na wygranie. Dlatego najlepiej zaatakować zaplecze tego kandydata i zmniejszyć jego szanse na starcie - twierdzi lider SD. - Pan Piskorski nie powinien chować się za plecami Olechowskiego, tylko z podniesioną głową wytłumaczyć się w prokuraturze - replikuje Grzegorz Schetyna, szef klubu PO.
A z naszych ustaleń wynika, że Piskorski ma się z czego tłumaczyć. Środowe przeszukanie w jego mieszkaniu to była jedynie część śledztwa. - W szczytowym momencie rewizji było u mnie dziewięciu agentów CBA. Zajrzeli do każdej książki - opowiada rozżalony Piskorski. Czego szukało CBA na zlecenie prokuratury? Jak ustaliliśmy, chodzi o oryginał umowy z 2001 roku o sprzedaży przez polityka warszawskiemu antykwariuszowi dzieł sztuki. Za kilkaset eksponatów, głównie obrazów i książek, Piskorski miał zarobić niemal milion złotych. Kopię tej umowy przedstawił w urzędzie skarbowym jako uzasadnienie posiadania tak wielkiego majątku. Miał wówczas 32 lata.
- Antykwariusz zmarł. Nie mógł poświadczyć prawdziwości lub fałszerstwa tej umowy. Udało nam się tego dowieść w inny, niebudzący wątpliwości sposób - mówi nam śledczy z warszawskiej prokuratury okręgowej. Jaki? - Szczegóły pozna pan Piskorski podczas przesłuchania, na które został już wezwany. Zdecydowaliśmy się nie robić szopki i nie zatrzymywać podejrzanego - tłumaczy nasz rozmówca. Według naszych źródeł chodzi o ekspertyzę grafologiczną, a także serię eksperymentów procesowych. CBA w specjalnym hangarze odtworzyło nawet układ mieszkania Piskorskiego. I dowiodło, że nie byłby w stanie zmieścić w nim takiej liczby antyków.
Ale Piskorski jest pewny swego. - Moje oświadczenia majątkowe były prześwietlane już siedem razy. Ostatnio wygrałem spór o tę umowę przed wojewódzkim sądem administracyjnym - przekonuje.
Majątek Piskorskiego budzi wątpliwości od dziewięciu lat. Nigdy ich nie rozwiał, choć nie usłyszał żadnych zarzutów. Prokuratura badała sprawę zaświadczenia z trójmiejskiego kasyna o jego gigantycznej wygranej w ruletkę. Oskarżyciele dowiedli, że musiałby 138 razy pod rząd rozbijać bank. Sprawdzili, że takich pieniędzy w kasie kasyna nigdy nie było. Podważyli również autentyczność pieczątki na zaświadczeniu. Podpis złożył były dyrektor kasyna aktualnie poszukiwany listami gończymi. Wątek został jednak umorzony, bo sprawa się przedawniła. Inaczej jest ze sprawą umowy z antykwariuszem - ta sprawa przedawnia się w 2011 roku.
@RY1@i02/2010/010/i02.2010.010.000.002a.001.jpg@RY2@
Piskorski zgromadził majątek, handlując antykami. Śledczy badają, czy jest on legalny
Fot. Wojciech Grzędziński
robert.zielinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu