Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Resort bez równości płci

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Z Ministerstwa Pracy znika departament ds. kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji (DKR).

Była to jedyna rządowa agencja, która nadzorowała przestrzeganie równości kobiet i mężczyzn, a za unijne pieniądze organizowała akcje społeczne nawołujące Polki do aktywności na rynku pracy. - To zła informacja. Kolejny już sygnał, że ten rząd nie chce się zajmować przeciwdziałaniem dyskryminacji - mówi posłanka lewicy Izabela Jaruga-Nowacka.

Departament ds. kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji działał w resorcie pracy cztery lata. Jego urzędnicy przeprowadzali wiele akcji, np. szkolenia, podczas których uczono wiejskie kobiety, jak działać aktywnie w lokalnym środowisku. W kampaniach społecznych namawiano Polki do zakładania własnych firm i uczono urzędników innych resortów, czym jest polityka równościowa. - Od stycznia DKR przestaje istnieć - dowiedzieliśmy się od urzędników resortu pracy pod koniec grudnia ub.r. Samo ministerstwo najwyraźniej nie zamierzało ujawniać tej informacji. Odpowiedź na pytanie o przyczyny likwidacji departamentu uzyskaliśmy po dwóch tygodniach. Dopiero wtedy biuro prasowe potwierdziło, iż na podstawie zarządzenia minister Jolanty Fedak "część zadań realizowanych dotychczas przez DKR otrzymał departament analiz ekonomicznych i prognoz". Formalnie departament jeszcze istnieje. Faktem jest jednak, że przeciwdziałaniem dyskryminacji zajmuje się teraz Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka ds. równego traktowania.

- Powyższe zmiany podyktowane są chęcią porządkowania rozproszonych dotychczas kompetencji w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji i skupieniu ich w jednym miejscu - wyjaśnia Centrum Informacyjne Rządu. - Tylko że Elżbieta Radziszewska niczego nie zrobiła, a nawet nie skomentowała żadnego z nagłaśnianych przypadków dyskryminacji, odkąd sprawuje urząd - krytykuje tę decyzję Izabela Jaruga-Nowacka. A posłanka PiS Joanna Kluzik-Rostkowska wylicza, że kiedy to ona szefowała departamentem, pozyskała unijne fundusze aż na 11 projektów na rzecz kobiet. - Nie rozumiem władz ministerstwa. Miały w ręku tak sprawną grupę ludzi i wszystko zniszczyły - mówi.

Za zaniedbania w tej dziedzinie już pół roku temu Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Grozi nam grzywna w wysokości co najmniej kilku milionów euro. W lecie rząd obiecywał, że szybko uchwali ustawę o równym traktowaniu. Nie ma jej do dziś. A Polki nadal są dyskryminowane, o czym świadczą choćby historie urzędniczek zatrudnionych w samym resorcie pracy. Berenika Anders, dyrektor departamentu ds. kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji, pożegnała się ze stanowiskiem, po tym jak Dziennik Gazeta Prawna opisał badania, z których wynikało, że co piąta urzędniczka resortu czuła się mobbingowana. Do dymisji podała się też wiceminister Agnieszka Chłoń-Domińczak, której po porodzeie odebrano większość obowiązków.

Anna Monkos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.