Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Posłanka PO chce dla kobiet tylko 30 proc. miejsc w Sejmie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

W politykę angażuje się niewiele kobiet, więc ustawowe zagwarantowanie im aż 50 proc. miejsc na listach wyborczych byłoby dyskryminacją mężczyzn - twierdzi posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

Zapowiada też złożenie własnego projektu ustawy o parytetach.

Posłanka Platformy jest zdecydowaną zwolenniczką wprowadzenia parytetu. - Potrzebujemy go do obrony przed patologią, jaką jest całkowity lub prawie całkowity brak kobiet na listach wyborczych - mówi twardo Kozłowska-Rajewicz. Ale zaraz dodaje, że złożony w Sejmie projekt ustawy gwarantujący kobietom połowę miejsc na listach wyborczych jest zły. I zapowiada: - Mam pomysł, by napisać projekt poselski.

W jej projekcie miałby znaleźć się przepis, iż każdy komitet wyborczy musi zagwarantować kobietom minimum 30 proc. miejsc na listach wyborczych. Kozłowska-Rajewicz przekonuje, że realny udział kobiet w polityce jest niewielki. - Stanowią w zależności od regionu ok. 10 - 20 proc. członków partii. W tej sytuacji zmuszanie partii, by oddawały kobietom aż 50 proc. miejsc, mogłoby powodować, że na listy dobierałoby się panie, które nie działają w polityce. A to z kolei dyskryminowałoby mężczyzn. Tymczasem miejsce na liście musi być nagrodą za pracę w polityce - dodaje posłanka.

Do swojego pomysłu Kozłowska-Rajewicz będzie teraz przekonywać władze partii. - Nikt nie zakaże pani poseł napisania takiego projektu ustawy - komentuje wiceszef klubu Grzegorz Dolniak. Ale dodaje: - Znakomita większość posłów PO uważa, że nie ma co ulegać emocjom i ustawowo zapisywać parytetu. W partii mamy regulacje, które sprawiają, że panie mogą gościć na listach wyborczych równie często jak panowie.

Jak wewnętrzne regulacje PO sprawdzają się w praktyce? Podczas ostatnich wyborów do parlamentu kobiety stanowiły niewiele ponad 21 proc. kandydatów tej partii.

Co o inicjatywie Kozłowskiej-Rajewicz sądzą ci posłowie PO, którzy deklarują poparcie dla idei parytetu? - Zawalczyłabym o więcej niż 30 proc. miejsc na listach dla kobiet - mówi Joanna Mucha. Czy pod projektem partyjnej koleżanki podpisałby się znany reżyser Kazimierz Kutz? - Musiałbym to rozważyć. Jestem feministą, opowiadam się za zwiększeniem obecności kobiet w życiu społecznym i politycznym. Ale nie chciałbym, żeby się to odbywało w sposób sztuczny - mówi poseł PO.

Anna Monkos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.