Przywrócić PiS do komisji
W sprawie komisji hazardowej i udziału w niej przedstawicieli opozycji PO zachowuje się jak samochody w Warszawie w czasie wczorajszej zamieci. Od krawężnika do krawężnika, trochę bokiem, nieco do przodu, ale w sumie i tak w miejscu. Jeśli w tym szaleństwie jest jakaś metoda, to nawet wszystko wybaczający wyborca Platformy może się pogubić. Z jednej strony mamy informację, że premier, Drzewiecki i Chlebowski jeszcze w styczniu chcą stanąć przed komisją. Pięknie. Ale z drugiej, niemiłosiernie przeciąga się spór o powrót do komisji dwojga przedstawicieli PiS - a tu Gowin staje ostro naprzeciw Schetyny (który grozi dyscypliną klubową). Premier powtarza, że komisja ma wyjaśnić wszystko i szybko, ale marszałek Komorowski rzuca, że nigdy mu się ta komisja nie podobała i że może PSL złożyłoby litościwie wniosek o jej rozwiązanie. Wniosek, który, jak rozumiem, PO chętnie poprze.
Panie i panowie, gdy się powiedziało (ustami premiera) "a", to trzeba być jednak konsekwentnym. Dalszy paraliż prac komisji śledczej nie ma żadnego uzasadnienia. Jest oczywistą oczywistością, że działalność tego ciała bez przedstawicieli opozycji byłaby czystą stratą czasu - a opinia publiczna nie poznała dotąd przyczyn, dla których trzeba koniecznie "wyciąć" z niej Wassermanna. Jeśli takie powody nie zostaną upublicznione, powinien wrócić do komisji. A ta niech zacznie realizować cele, dla których ją powołano.
@RY1@i02/2010/004/i02.2010.004.000.002b.001.jpg@RY2@
Michał Kobosko
Michał Kobosko
michal.kobosko@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu