Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Koniec Gosiewskiego - początek ofensywy PiS

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przemysław Gosiewski nie jest już szefem klubu PiS. Od wczoraj to stanowisko zajmuje Grażyna Gęsicka. On pokieruje Zespołem Pracy Państwowej, potem zostanie kolejnym wiceprezesem, szóstym. Ona stanie się nową twarzą partii.

O odejściu Gosiewskiego z funkcji szefa klubu plotkowano już wiele razy. Miało to się już stać rok temu. Przetrwał, bo kilka godzin wcześniej puścił umiejętny przeciek do mediów. Nie pierwszy zresztą raz. Dobrze wiedział, że Jarosław Kaczyński w warunkach medialnego nacisku zmian nigdy nie dokonuje.

Ale Gosiewskiego i tak było coraz mniej. Po sprawie z peronem we Włoszczowej stał się powszechnym symbolem wszystkich wad PiS. Dostał nieformalny zakaz pojawiania się w telewizji. Sam tłumaczył, że nie ma czasu na aktywność medialną, bo pochłania go praca w klubie. I choć faktycznie zakaz respektował, zaczęło to przeszkadzać w prowadzeniu polityki partii. Bo jak polityk zajmujący tak wysokie stanowisko może nie pokazywać się w mediach?

Cały czas współpracownicy prezesa Kaczyńskiego, którzy zarzucali Gosiewskiemu posługiwanie się fatalnym językiem i brak prezencji, szukali sposobu na zmianę na tym stanowisku. W mediach sugerowali wręcz, że szefem największego klubu opozycji powinna być osoba reprezentacyjna, ale i niekonfliktowa. Bardziej niż następcy Gosiewskiego szukano miejsca, w którym można byłoby go schować i jednocześnie nie sprawiać wrażenia degradacji.

Według naszych informacji ostateczna decyzja o tym, że PiS będzie miało nowego szefa klubu, zapadła na przełomie lipca i sierpnia. Dlaczego więc zmiany nastąpiły dopiero teraz? Według naszych rozmówców opór w tej sprawie nieustannie stawiał Jarosław Kaczyński, który Gosiewskiego ceni za jego pracowitość, ale przede wszystkim w pełni mu ufa. Dlatego nie chciał tak po prostu z niego zrezygnować i czekał na moment, w którym będzie mógł mu zaproponować jakąś konkretną funkcję w partii.

Taka możliwość otworzyła się, gdy swoje prace rozpoczął Zespół Pracy Państwowej. Ale wtedy zaczęły pojawiać się pogłoski, że Gosiewski jest uwikłany w sprawie ustawy hazardowej z czasów PiS. I znów trzeba było poczekać, by nie sprawiać wrażenia, że to kara. Ale to niejedyny powód zwłoki. Drugi to pomysł PiS-owskich PR-owców, by zmiany w klubie były początkiem nowej medialnej ofensywy partii przed wyborami. - To niejako początek naszej kampanii wyborczej, stąd też nowym szefem zostaje Grażyna Gęsicka: lubiana przez ludzi, medialna, może być naszą kampanijną lokomotywą - przekonuje ważny polityk PiS.

Gęsicka pojawiła się w PiS trochę przypadkowo. Była ekspertem Platformy, gdy Kazimierz Marcinkiewicz zaproponował jej stanowisko ministra rozwoju regionalnego. Jej praca wywarła wielkie wrażenie na Jarosławie Kaczyńskim, który zaczął powierzać Gęsickiej coraz ważniejsze zadania. Kilka miesięcy temu przyznał nawet, że nie wykluczał powierzenia jej teki premiera. Nominacja Gęsickiej na pewno dla posłów PiS oznacza nie mniej pracy niż za Gosiewskiego. Ale PiS zyskuje osobę, która nigdy nie traci rezonu przed kamerą. Wypowiada się fachowo, ale potrafi jasno wytłumaczyć najbardziej zawiłe problemy.

Gdy Gosiewski ogłosił decyzję o odejściu (przedstawioną jako własną), posłowie PiS przez prawie 10 minut na stojąco bili mu brawo.

@RY1@i02/2010/004/i02.2010.004.000.007b.001.jpg@RY2@

Przemysław Gosiewski traci wpływy w Sejmie

Fot. Kacper Pempel/Reporter

Marcin Graczyk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.