Płacimy za posiadanie odbiornika, nie za misję
Media
Szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wycofuje się z pomysłu obciążania abonamentem każdego, kto ma w domu prąd. Przed dwoma tygodniami Jan Dworak zapowiedział przygotowanie w niedługim czasie nowelizacji ustawy medialnej, która pozwoli uszczelnić system ściągania abonamentu. Obowiązek abonamentowy miał powstawać w związku z samym tylko posiadaniem dostępu do energii elektrycznej. Już następnego dnia od pomysłu zdystansował się premier Donald Tusk.
- Nie jestem zwolennikiem takiego projektu - mówił dziennikarzom. Również KRRiT zaczęła się od słów przewodniczącego Dworaka dystansować.
- Rada nie pracuje nad projektem, który zakłada takie właśnie zmiany, i nigdy nie pracowała - informuje nas Katarzyna Twardowska, rzecznik prasowy KRRiT. Dodaje jednak, że rada przygotowuje nowe przepisy dotyczące płacenia abonamentu. Zmiany mają wynikać z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 16 marca 2010 roku (sygn. akt K24/08). Zgodnie z wyrokiem przepisy, które dotyczą kontroli płacenia abonamentu i jego egzekucji, są zgodne z Konstytucją RP.
- Na tej podstawie rada chce poprawić ściągalność opłat za posiadanie telewizora i radia - wyjaśnia Katarzyna Twardowska. KRRiT podaje, że w tym roku przychody z abonamentu wynoszą jedynie 470 mln zł, podczas gdy jeszcze w roku 2003 przekraczały 900 mln zł. Według Pawła Dobrowolskiego, prezesa Forum Obywatelskiego Rozwoju, problem w tym, że nie wiadomo, jak rozliczyć media publiczne z tego, czy dobrze wykorzystują pieniądze telewidzów i radiosłuchaczy. W ustawie o radiofonii i telewizji misja mediów publicznych nie została bowiem zdefiniowana, a przepisy są skonstruowane tak, że praktycznie każde działanie telewizji publicznej jest dziś misją.
Iwona Łoboda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu