Państwowe rady dla kolegów i dyrektorów
Resort skarbu zadbał, aby wysocy urzędnicy bez postępowania kwalifikacyjnego zasiadali w radach nadzorczych państwowych spółek
Wystarczy zdać egzamin państwowy, zostać wpisanym na specjalną listę i uzyskać zgodę przełożonego - to w zasadzie jedyne wymogi, jakie muszą spełnić dyrektorzy w urzędach czy ministerstwach, żeby zyskać szanse na dodatkowy zarobek za reprezentowanie ministra skarbu państwa (MSP) w podległych mu spółkach. Zdaniem ekspertów kłóci się to z etosem wykonywanej przez nich pracy urzędniczej. Nie ma jednak mowy o łamaniu prawa, bo formalnie członkowie służby cywilnej nie mają zakazu zasiadania w radach nadzorczych.
Formalna zgoda
Jeśli na przedstawiciela MSP w spółce zostaje powołany dyrektor generalny, to zgodę na zasiadanie w niej wydaje szef służby cywilnej. Z kolei pozwolenie na podjęcie zajęć zarobkowych członkom korpusu służby cywilnej zajmującym wyższe stanowiska udzielają dyrektorzy generalni poszczególnych urzędów. Szef służby cywilnej tłumaczy się, że przy udzielaniu tego typu zgód ocenia dopuszczalność podjęcia danego zajęcia z punktu widzenia obowiązujących przepisów prawa, w szczególności ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (Dz.U. z 2006 r. nr 216, poz. 1584 z późn. zm.). Wprawdzie w art. 4 pkt 1 tej ustawy wskazano, że dyrektor generalny urzędu nie może w okresie zajmowania stanowiska być członkiem zarządów, rad nadzorczych lub komisji rewizyjnych spółek prawa handlowego. Jednocześnie jednak zakaz ten na podstawie art. 6 ust. 1 cytowanej ustawy został wyłączony w odniesieniu m.in. do szefa generalnego urzędu.
Limit spółek
Jedynym ograniczeniem, jakie mogą napotkać dyrektorzy generalni chętni do zasiadania w spółka, jest ich liczba. Jedna osoba nie może reprezentować MSP w więcej niż w dwóch podległych mu pomiotach. Kancelaria premiera pytana o konflikty interesów między służbą cywilną a członkowstwem w radach nadzorczych zrzuca odpowiedzialność na spółki. Tłumaczy, że zasiadanie w zarządzie, radzie nadzorczej lub komisji rewizyjnej spółki prawa handlowego przez dyrektora generalnego urzędu jest następstwem wyznaczenia go przez właściwy organ jako swojego reprezentanta. W ten sposób bierze on odpowiedzialność za działania lub zaniechania swojego przedstawiciela.
- Wytyczne premiera przestrzegania zasad służby cywilnej oraz etyki nie zabraniają podejmowania zajęć zarobkowych, w tym zasiadania w organach spółek prawa handlowego - wyjaśnia Sławomir Brodziński, szef służb cywilnej.
Podkreśla, że nie można twierdzić, że tego rodzaju działania, jako służące realizacji zadań państwa, stoją w sprzeczności z etosem służby cywilnej, jeśli są wykonywane zgodnie z prawem.
Innego zdania są eksperci.
- Za często tak się dzieje, że dyrektorzy z polecania trafiają do spółek Skarbu Państwa. Kategorycznie należałoby to ograniczyć, ale nie da się tego całkowicie wyplenić - tłumaczy prof. Krzysztof Kiciński, etyk, członek Rady Służby Cywilnej.
Tłumaczy, że do rad powinny trafiać osoby, które mają określone doświadczenie. Często jednak ważniejsze są przesłanki finansowe. Zadania merytoryczne schodzą na dalszy plan.
- To jest czysta patologia i powinna się tym zająć Najwyższa Izba Kontroli - kwituje prof. Krzysztof Kiciński.
O tym, że takie działanie może naruszać zasady etyki urzędniczej lub wręcz przepisy, mówią również inni specjaliści.
- Szanse na zasiadanie w spółkach mają tylko dyrektorzy zaprzyjaźnieni i powiązani politycznie, a to kłóci się z zasadą apolityczności - potwierdza dr Marcin Mazuryk, ekspert od służby cywilnej.
Zaniedbania w pracy
W ocenie ekspertów zasiadanie urzędników w radach nadzorczych powinno być ujęte w opisie stanowisk. Dzięki temu można byłoby stwierdzić, jak bardzo obarczona jest pracą osoba, która dodatkowo pełni funkcję członka rady nadzorczej. Ich spotkania często bowiem trwają kilka dni i organizowane są cyklicznie, co najmniej dwa razy w miesiącu. Jeśli dyrektor ma więcej niż jedną spółkę w nadzorze, to przez część dni jest nieobecny w urzędzie.
- Nie ma z tym problemu. Jeżeli rada nadzorcza zbiera się w innej miejscowości, to biorę urlop - twierdzi Angelina Sarota, dyrektor departamentu prawnego KPRM.
Według niej nie ma nic niewłaściwego w tym, że urzędnicy zasiadają w spółkach Skarbu Państwa.
- To jest obopólna korzyść, bo następuje wymiana doświadczeń między sektorem prywatnym a administracją - dodaje.
Na pytanie, kto zaproponował jej członkowstwo w spółce, otrzymaliśmy odpowiedź, że jest przedstawicielem ministra skarbu państwa.
- Jeśli urzędnik otrzymuje prawo zasiadania w radach nadzorczych, powinien w ramach obowiązków służbowych być oddelegowany do pracy w spółce - przekonuje dr mec. Dariusz Kotłowski, ekspert prawa gospodarczego.
Zaznacza, że wtedy przysługiwałaby mu tylko dieta za delegację, a nie druga pensja.
Egzamin to za mało
Wszyscy potencjalni członkowie rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa muszą zdać odpowiedni egzamin.
- To tylko teoria, która nie spełnia kryteriów obiektywizmu i rzetelności. W radach powinni zasiadać eksperci z określonym specjalnościami, z zakresu ekonomii lub zarządzania - wyjaśnia dr mec. Dariusz Kotłowski.
Jego zdaniem nabór do nich powinien za każdym razem odbywać się na podstawie ogólnodostępnego konkursu.
Przyznaje, że praca urzędników w radach ogranicza się jedynie do podnoszenia rąk przy głosowaniu. Problem w tym, że nawet jeżeli chcieliby bardziej zaangażować się i np. zbadać płynność finansową spółki, to ze względu na niejasne ustawodawstwo nie robią tego.
Wyjątki od zasady
Obecnie tylko w przypadku części spółek Skarbu Państwa prowadzone jest postępowanie weryfikacyjne. Na jego podstawie wybierane są osoby do rad nadzorczych. Dokonywane jest to na podstawie zarządzenia nr 5 ministra skarbu państwa z 20 stycznia 2012 r. w sprawie trybu doboru kandydatów na członków organów niektórych spółek o kluczowym znaczeniu dla Skarbu Państwa. Rekrutacją członków zajmują się doradcy. W zarządzeniu jest jednak mnóstwo wytrychów w postaci np. przepisu, który wyłącza postępowanie wobec urzędników resortu skarbu i kancelarii premiera oraz wszystkich osób zajmujących wyższe stanowiska w służbie cywilnej, czyli dyrektorów. Co ciekawe, w uzasadnionych przypadkach minister skarbu może odstąpić od procedury weryfikacyjnej i wyznaczyć wskazaną przez siebie osobę na członka rady nadzorczej spółki Skarbu Państwa.
@RY1@i02/2012/161/i02.2012.161.18300050e.802.jpg@RY2@
Zarobki i nabór do rad spółek Skarbu Państwa
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu