Echo rekonstrukcji rządu: premier odwołał prezesa Urzędu Zamówień Publicznych
Personalia
Potwierdziły się podane wczoraj przez DGP informacje o odwołaniu prezesa Urzędu Zamówień Publicznych Jacka Sadowego. Urzędem ma kierować - jako pełniąca obowiązki prezesa - Izabela Jakubowska, dotychczasowa wiceprezes.
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie wydała wczoraj do godzin popołudniowych oficjalnego komunikatu. Niemniej jednak potwierdziliśmy, że uzyskane przez nas nieoficjalne informacje były prawdą.
Decyzja o odwołaniu prezesa zapadła niedługo po rekonstrukcji rządu. Dlatego też część obserwatorów łączy ją z powołaniem Elżbiety Bieńkowskiej na stanowisko wicepremiera i utworzeniem nowego superministerstwa infrastruktury i rozwoju. Przy planowanych inwestycjach infrastrukturalnych spore znaczenie odegrają bowiem przetargi i otoczenie prawne, w jakich będą przeprowadzane.
Ostatnio głośno też było o sporze między UZP a Markiem Belką, prezesem Narodowego Banku Polskiego. Temu ostatniemu nie spodobał się projekt rozporządzenia w sprawie sprawozdań o udzielonych zamówieniach, który proponuje, by urzędnicy przekazywali też informacje związane z obrotem papierami wartościowymi, emisją znaków pieniężnych, gromadzeniem rezerw walutowych, złota i metali szlachetnych.
Krytycznie o prezesie UZP wypowiadali się także pracodawcy. Konfederacja Lewiatan zorganizowała nawet specjalną konferencję, na której zarzuciła mu torpedowanie pomysłów mających poprawić przepisy o przetargach. Chodziło o projekt autorstwa Marii Janyskiej oraz Adama Szejnfelda, posłów PO. W projekcie stanowiska wobec niego UZP rzeczywiście negatywnie zaopiniowano część tych pomysłów.
Sporym echem odbił się też narastający spór między UZP a Krajową Izbą Odwoławczą, czyli instytucją rozpoznającą odwołania w sprawach przetargów. W tym roku Jacek Sadowy, w przeciwieństwie do dotychczasowej praktyki, nie przekazał premierowi sprawozdania KIO, tylko sporządził własne. Uznał bowiem, że zawarte w dokumencie KIO informacje wykraczają poza zakres wskazany w przepisach. Ostatecznie premier otrzymał dwie wersje dokumentu.
Odchodzący prezes zapisze się jako ten, który doprowadził do zwiększenia przejrzystości procedur. W 2008 r., kiedy obejmował urząd, więcej niż jedno na pięć zamówień udzielano z wolnej ręki, a więc z pominięciem procedur konkurencyjnych. W minionym roku z wolnej ręki zawierano już tylko jedną na dziesięć umów o zamówienie publiczne. Prawie 84 proc. w trybie przetargu nieograniczonego, a więc najbardziej konkurencyjnego.
Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu