Konkurs to fikcja
Urzędnicy nie wyobrażają sobie rezygnacji z konkursów na wolne stanowiska. Osoby, które zarządzają jednostkami publicznymi, chętnie pozbyłyby się jednak tego balastu. Likwidacja naboru w trybie konkursowym to rozprawienie się z iluzją
Gorzej już chyba być nie może, jeśli chodzi o konkursy na różnego rodzaju stanowiska w administracji publicznej. Wmawia się nam, że wszystko jest w porządku, ale gołym okiem widać, że jest inaczej. Dlatego przestańmy narzekać, że kolejny znajomy królika trafił do urzędu przez ustawiony nabór, tylko zróbmy rewolucję. Skończmy z fikcją konkursów. Przychodzi nowy wójt, wojewoda czy nawet minister, niech zatrudnia jak chce i kogo chce. Niemożliwe? Wcale nie. W Stanach Zjednoczonych, gdy ubiegający się o reelekcję prezydent przegrywa wybory, wraz z nim z pracą żegna się kilkadziesiąt tysięcy urzędników, a na ich miejsce przychodzą nowi. A na naszym podwórku wywodzący się z wygranej partii premier dobiera sobie osoby do rządzenia. Niech więc to on wyznacza również dyrektorów urzędów, naczelników czy nawet zwykłych pracowników administracji publicznej. Jeśli ich pomysły się nie sprawdzą, nie mają co liczyć na kolejną kadencję. - To nie jest niemożliwe, ale pod warunkiem zwiększenia odpowiedzialności osób zarządzających jednostką za podejmowanie tego typu decyzji - mówi dr Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.