Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dylemat MSZ: Jak obciąć koszty, nie tracąc prestiżu

2 lipca 2018

Poza likwidacją ambasad resort ma kilka innych instrumentów pozwalających na dokonanie oszczędności w pracy dyplomatów

Na liście Radosława Sikorskiego jest m.in. placówka na Islandii, której koszt funkcjonowania przekracza założony 1 proc. eksportu. Ambasada w Rejkiawiku powstała ledwie przed miesiącem. Polacy stanowią jednak w tym kraju ponad połowę cudzoziemców. "Sens utrzymywania każdej z wymienionych placówek jest naturalnie analizowany również z uwagi na strategiczne interesy RP" - czytamy w informacji przekazanej nam przez MSZ. Oznacza to, że mimo niespełnienia reguły Sikorskiego trudno sobie wyobrazić likwidację ambasad w Afganistanie, Gruzji czy Tunezji.

- Zwłaszcza że może to kosztować więcej niż ich utrzymanie - mówi DGP poseł Tadeusz Iwiński (SLD). W przeszłości podobne decyzje były mocno krytykowane. W 2009 r. zlikwidowaliśmy ambasadę w Ułan Bator, mimo że Mongolia - przychylnie patrząca na polskich inwestorów - stała u progu wydobywczego boomu. Kontrowersje wzbudziło też zamknięcie konsulatu w Karaczi, największym porcie 175-milionowego Pakistanu. Teraz do odstrzału pójdą placówki w Lille i Malmoe.

"Racjonalizacja funkcjonowania placówek jest wynikiem poszukiwania oszczędności i dostosowania ich struktury do zmieniających się potrzeb" - informuje nas MSZ. Receptą na ograniczenie kosztów może być więc połączenie sił z sojusznikami. W Kapsztadzie (RPA) działa już pierwszy dom wyszehradzki, wspólny konsulat Polski, Czech, Słowacji i Węgier, na wzór domu nordyckiego w Berlinie. Możliwe jest też ulokowanie w jednym należącym do Komisji Europejskiej budynku ambasad państw UE w Kabulu. - Dopóki polscy żołnierze są w Afganistanie, dopóty ambasada musi być. Do ochrony placówki mamy 16 żołnierzy BOR. Proszę sobie wyobrazić, jakie to są koszty - mówił minister Sikorski.

Szwecja korzysta z pomieszczeń naszej ambasady w Algierii, partycypując w kosztach, a konsulat Łotwy w białoruskim Witebsku od marca wydaje polskie wizy. Z kolei w Rosji i na Ukrainie kwitnie wizowy outsourcing - wnioski o wydanie wiz można złożyć w należących do prywatnych firm centrach wizowych. Nad Dnieprem działa 14 takich punktów, co znacznie skróciło kolejki przed konsulatami. Innym pomysłem jest instytucja ambasadora wizytującego, który na co dzień urzędowałby w Warszawie, a do kraju przyjmującego jeździłby co jakiś czas. Pierwszym kandydatem jest Malta.

Z kolei w Birmie, na Filipinach czy w Senegalu można oczekiwać kolokacji dyplomatów w innych ambasadach. Polski charge daffaires mógłby pracować np. w ambasadzie Niemiec lub przedstawicielstwie UE.

- Pozwoli to na wzmocnienie obecności dyplomatycznej Polski w krajach pozaeuropejskich, promocję gospodarczą i stosunki polityczne przy ograniczeniu kosztów - mówiła Beata Stelmach, wiceminister spraw zagranicznych.

@RY1@i02/2013/086/i02.2013.086.00000030b.802.jpg@RY2@

Ambasady pod obserwacją

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.