Priorytety Sikorskiego: po stokroć gospodarka
Polityka zagraniczna
Radosław Sikorski, sięgając tysiąc lat wstecz, prezentował wczoraj w Sejmie, jak Polska i Europa Zachodnia oddalały się od siebie ekonomicznie. Jego słowa były ilustrowane wykresami na telebimach. Cała argumentacja i przedstawiane cele odnosiły się do ekonomii. Wystąpienie szefa MSZ niemal w całości było poświęcone gospodarce.
Sikorski przekonywał, że głównym celem polskiej dyplomacji powinno być skracanie dystansu cywilizacyjnego między Polską a zachodem kontynentu. - Rolą dyplomacji jest mądre wspieranie procesów modernizacyjnych, zapewnienie Polsce dostatniego, stabilnego i przyjaznego otoczenia międzynarodowego - mówił.
W tym kontekście była mowa o wynegocjowaniu dla Polski 106 mld euro w kolejnym wieloletnim budżecie UE oraz o ratyfikacji paktu fiskalnego. - Potrzebujemy jednego pokolenia bezpiecznego rozwoju, aby osiągnąć zdolności produkcyjne zachodniej Europy, i około 30 lat, by osiągnąć jej jakość życia - zapowiadał minister. Jako cel utrzymane jest wejście do strefy euro. Bo jak podkreślał minister - strefa euro to dla nas wybór strategiczny, który zdecyduje o związaniu Polski z Zachodem na "dekady i oby na wieki".
Poza tym Polska ma nie tylko integrować się z Unią, lecz także działać na rzecz jej wzmocnienia. Ma to być lekarstwem na wzrastającą pozycję pozaeuropejskich potęg gospodarczych. Jak argumentował szef MSZ, udział gospodarek państw UE w światowym PKB spadł w ciągu 20 lat o niemal jedną czwartą.
- Jeśli w Chinach nie dojdzie do kryzysu zadłużenia, to w 2016 r. mogą stać się gospodarczo potężniejsze od całej Unii. Ostrzegam więc: wyobrażenia o państwach Unii działających na światowej arenie w pojedynkę to niebezpieczne mrzonki - przestrzegał Sikorski. Metodą na silniejszą pozycję Polski wewnątrz UE ma być wzmocnienie sojuszu wyszehradzkiego. Sikorski argumentował, że gospodarczo Polska, Czechy, Słowacja i Węgry są ważniejszym parterem gospodarczym dla Niemiec niż Francja. A w Radzie Unii Europejskiej mamy tyle głosów, ile Francja i Niemcy razem. Jednocześnie jego zdaniem UE powinna się rozszerzać na Wschód. I - co było najbardziej kontrowersyjna częścią wystąpienia - także o Rosję.
- Gdyby więc świat wschodniosłowiańskiego prawosławia kiedyś zechciał i umiał przyjąć dorobek prawny oraz instytucjonalny naszej Unii, to horyzont europejskiego świata przesunąłby się nie tylko za Dniepr, lecz także hen, po granice Chin i Korei - podkreślał szef MSZ.
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu