Dziennik Gazeta Prawana logo

PKW musi być niezależna

2 lipca 2018

Opinia

Polityczna debata nad kształtem prawa wyborczego jest w Polsce potrzebna. Upolitycznienie komisji wyborczych nie przysłuży się jednak demokracji.

Grupa posłów PiS wniosła w sierpniu do marszałka Sejmu projekt nowelizujący kodeks wyborczy (Dz.U. z 2011 r. nr 21, poz. 112 ze zm.). Zaproponowała możliwość dźwiękowej i filmowej rejestracji procedur wyborczych, zwiększenie gwarancji tajności głosowania i transparentności poprzez wprowadzenie m.in. przejrzystej urny wyborczej oraz informowania o nowej siedzibie obwodowej komisji w przypadku zmiany miejsca lokalu wyborczego. Projekt zakłada możliwość zaskarżenia uchwał Państwowej Komisji Wyborczej (tj. wytycznych i wyjaśnień) do Sądu Najwyższego, zwiększa czas na wniesienie protestu wyborczego z obecnych 7 do 30 dni, a także daje SN 120 dni (obecnie 90) na rozstrzygnięcie co do ważności wyborów.

Największa zmiana dotyczy administracji wyborczej, zwłaszcza PKW, której dotychczasowy 9-osobowy skład zmieniłby proporcje. Obecne sędziowskie gremium - według poselskiego projektu - uległoby upolitycznieniu, gdyż prezesi Trybunału Konstytucyjnego, SN oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazywaliby po jednym członku, a nie jak dotąd po trzech. Pozostałych sześciu członków powoływałby prezydent na wniosek klubów parlamentarnych spośród osób mających kwalifikacje do zajmowania stanowiska sędziego na okres powiązany z kadencją Sejmu. Projektodawca uzasadnia tę nowelizację potrzebą zapewnienia jak najszerszej reprezentacji stronnictw politycznych w organach wyborczych. Czy zatem osoby powiązane z partiami wyborczymi dają większą rękojmię apolityczności oraz bezstronności niż sędziowie?

Gwarancje niezawisłości

Kodeks dobrych praktyk w sprawach wyborczych sporządzony przez Komisję Wenecką wskazuje, iż tam gdzie nie ma długotrwałej tradycji niezależności władz administracyjnych od tych, którzy władają siłą polityczną - muszą być powołane na wszystkich szczeblach niezależne, bezpartyjne komisje wyborcze. Sędziowie zgodnie z konstytucją mają zakaz przynależności do partii politycznych, związku zawodowego oraz nie mogą prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności i niezawisłości.

Nowe rozwiązanie napawa wątpliwościami co do bezstronności osób wyznaczonych przez kluby parlamentarne, tym bardziej że PKW podejmuje decyzje dotyczące przyjęcia lub odrzucenia sprawozdań i informacji finansowych, rzutujących na subwencje oraz dotacje partyjne. Projekt nowelizujący kodeks wyborczy nie przewiduje sytuacji, w której członek PKW z nominacji klubu parlamentarnego byłby aresztowany lub pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Obecnie wszystkich sędziów, także tych będących w stanie spoczynku, zabezpiecza immunitet, który, jak trafnie zauważył Sąd Apelacyjny w Krakowie, chroni przed prowokacją i retorsją oraz naciskami, w tym i przed zemstą osób, którym wymierzali sprawiedliwość nie po ich myśli (sygn. akt II AKZ 668/08).

Więcej profesjonalizmu

Poselski projekt zakłada zmiany w składach okręgowych i rejonowych komisji wyborczych, w których sędziowie zostaliby zastąpieni osobami zgłoszonymi przez pełnomocników wyborczych, a przewodniczącym komisji byłby z urzędu sędzia wskazany przez ministra sprawiedliwości, a nie jak dotąd komisarz wyborczy. Członkowie obwodowych komisji mogliby prowadzić kampanię na rzecz swego ugrupowania, agitacja zabroniona byłaby tylko w lokalu wyborczym, w trakcie czynności podejmowanych przez komisję i podczas przygotowań do jej prac. Zdaniem projektodawcy nie ma żadnego uzasadnienia, aby członkowie obwodowych komisji wyborczych, czyli osoby desygnowane przez komitety wyborcze, nie mogły brać udziału w kampanii w sytuacji, gdy nie ma to żadnego związku z pracą komisji. Niemniej u osób zaangażowanych emocjonalnie i mających faktyczny interes w tym, aby dany kandydat czy komitet wyborczy odniosły sukces, trudno jest oczekiwać obiektywizmu i apolityczności.

Doświadczenia z wyborów i referendów wskazuje, iż najsłabszym ogniwem administracji wyborczej są obwodowe komisje. To w nich w zasadzie dochodzi do nieprawidłowości, co rzutuje na wiarygodność całej administracji wyborczej. Błędy, co należy podkreślić, marginalne częściej wynikają z braku wiedzy i niefrasobliwości niż z motywów politycznych. Dlatego też chcąc przeciwdziałać łamaniu prawa wyborczego, ustawodawca i władze partyjne powinny zwrócić uwagę na zwiększenie profesjonalizmu delegowanych członków do obwodowych komisji. Dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie minimalnych wymogów, np. wykształcenia średniego, wobec członków komisji, a wyższego (np. prawniczego) - wobec ich przewodniczących. Przykładem mogą być Włochy, gdzie szefem komisji w obwodzie może zostać sędzia, adwokat, notariusz, emerytowany pracownik służby państwowej lub sądu.

Mniej polityki

Obecny model administracji wyborczej to wyraz konsensusu wszystkich środowisk politycznych i tylko jeden głos w Komisji Konstytucyjnej zadecydował, że przepisy o PKW nie znalazły się w ustawie zasadniczej.

Odpowiednio zorganizowana administracja wyborcza jest jednym z istotnych warunków przeprowadzenia wolnych i uczciwych elekcji, ale bez należytych gwarancji może stanowić narzędzie w rękach decydentów, o czym świadczą przykłady wyborów przeprowadzanych przed 1989 r. Należy więc postulować, na bazie historycznych doświadczeń, o troskę w zapewnieniu gwarancji niezależności tej administracji. Proponowane zmiany idą w kierunku jej upolitycznienia i nie zwiastują zwiększenia rzetelności oraz przejrzystości procedur wyborczych, co należy ocenić krytycznie.

@RY1@i02/2014/179/i02.2014.179.18300090a.802.jpg@RY2@

Paweł Jakubowski prawnik, politolog, doktorant na Wydziale Politologii UMCS

Paweł Jakubowski

prawnik, politolog, doktorant na Wydziale Politologii UMCS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.