Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Długi marsz przed ministrem sprawiedliwości

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przyzwyczailiśmy się, że władza rzadko zaskakuje pozytywnie. Jeszcze rzadziej zdobywa się na refleksję, o autorefleksji nie mówiąc. Dlatego minister sprawiedliwości wprawił nas ostatnio w niemałą konsternację, zabierając się do uporządkowania zasad składania i kontroli oświadczeń majątkowych.

Zaskoczenie jest podwójne. Bez wątpienia głównym novum projektu jest jawność deklaracji. Wszystkie oświadczenia - poddane częściowej anonimizacji - mają bowiem trafić do sieci. Oparto się na prostej filozofii: skoro państwo płaci, to obywatel ma prawo wiedzieć, komu i za co. Tak po prostu. Bo - jak powiadała Margaret Thatcher - rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. A swe imperium sprawuje przecież w naszym imieniu. Niby nic nowego, ale zaskakuje, że artykułuje to polityk.

Zadziwiające jest również to, że pomysł wychodzi właśnie z resortu sprawiedliwości. Bo od tego ministerstwa wszystko się zaczęło. W listopadzie ubiegłego roku informowaliśmy, że zarobki dwóch podsekretarzy stanu, jednocześnie sędziów delegowanych w tym resorcie, biją na głowę wynagrodzenia reszty kierownictwa resortu, z ministrem sprawiedliwości włącznie. Co ciekawe, na stronie internetowej resortu deklaracje majątkowe ministrów wisiały niemal w komplecie. Niemal - bo dwaj sędziowie podsekretarze stanu nie chwalili się swoimi dobrami publicznie.

Dlaczego? Okazało się, że minister i część jego wiceministrów wyraziła zgodę na ujawnienie zeznań. Natomiast resort nie dysponuje deklaracjami sędziów wiceministrów. Ci składają je prezesowi sądu apelacyjnego. Podobnie jak oświadczenia ministrów chroni je zresztą tajemnica, ale tylko do momentu, aż sami zainteresowani się zgodzą na ich upublicznienie. I w tym problem. Środowisko sędziów jest w tej kwestii jednomyślne i na hasło jawność deklaracji reaguje alergicznie. Wytacza najcięższe argumenty o populizmie, pożywce dla pieniaczy i frustratów czy wręcz zagrożeniu dla ich własnego bezpieczeństwa. Przypomina, że stawianie takich wymogów w kontekście ustawowo zagwarantowanych nieskazitelnych charakterów sędziów to wręcz faux pas.

W ygląda na to, że sędziów do jawności będzie przekonać najtrudniej. Dlatego przed ministrem Biernackim naprawdę długi marsz. Także we własnym resorcie.

@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.18300080a.802.jpg@RY2@

Ewa Ivanova dziennikarka Gazety Prawnej

Ewa Ivanova

dziennikarka Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.