Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Egzekucja bez sądu

29 czerwca 2018

Ujawnienie konfidentów

186 głosów "za" i tylko 15 "przeciw" (32 wstrzymujących się) - taki wynik głosowania nad uchwałą o ujawnieniu nazwisk konfidentów bezpieczeństwa dowodzi, że na sali była nieobecna blisko połowa posłów. Otrzeźwienie przyszło za późno i teraz cztery aż kluby (Liberałów, Unia Demokratyczna, Solidarność Pracy, Polski Program Gospodarczy) zdystansowały się od niej (ile dać to powinno głosów "przeciw", gdyby tak właśnie w całości głosowały?), a nawet zamierzają zaskarżyć ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jednakże co się już stało, łatwo się nie odstanie i podzielona, skłócona, sfrustrowana społeczność polska w części zajmie się teraz polowaniem na konfidentów i wymierzaniem "sprawiedliwości", w części obroną własną i rodzin. Będą w tej wojnie, jak zawsze, liczne, niewinne ofiary.

Moim zdaniem, a chciałbym się mylić, uchwały Trybunałowi przedstawić nie można (choć jest sprzeczna z paroma ustawami, w tym o policji z 1990 r.), ponieważ prawo mówi tylko o zaskarżalności ustaw i dekretów, zatwierdzonych przez Sejm.

Interesuje mnie więc rzecz zasadnicza. Jakie możliwości obrony staną do dyspozycji ludzi niesłusznie podejrzanych, niewinnych, zmiażdżonych zarzutami, skazanych jednoinstancyjnie, autorytatywnie i ostatecznie (powiedzmy to wyraźnie) na śmierć cywilną i hańbę? Uchwała sejmowa tym się nie zajmuje. Według niej kogo wskaże MSW, ten jest winien i koniec dyskusji.

A może tak rzeczywiście jest? Wolne żarty. Wystarczy przytoczyć to, co powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" (29 maja) K. Kozłowski, eksszef MSW (w rządzie T. Mazowieckiego), a on dobrze wie, o czym mówi: "Te materiały były w dużej części tendencyjnie preparowane".

W ratyfikowanym przez Polskę międzynarodowym pakiecie praw człowieka czytamy: "Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny, bezstronny sąd...". Na szczęście z Rady Europy dochodzą pierwsze poważne głosy kwestionujące tzw. ustawy lustracyjne, podjęte w Czecho-Słowacji, ustawy, które (choć znacznie precyzyjniej) przeprowadziły już dawno to, co zrobił Sejm z 28 maja. Nacisk międzynarodowy jest w takich przypadkach dobry. Rzecz jednak w tym, jak teraz urzeczywistnić prawo każdego do obiektywnego sądu, skoro uchwała sejmowa nie zajmuje się takimi szczegółami, jak obrona niewinnych, ba, w ogóle nie zauważa ich i ignoruje fakt, że nawet historia sądownictwa roi się od tragicznych i okrutnych pomyłek.

Wnioskodawcą uchwały był poseł J. Korwin-Mikke, a jedynym posłem, który na znak protestu przeciwko takim prawom opuścił Sejm, był profesor prawa J. Ciemniewski. Warto zapamiętać te nazwiska i historia to zrobi.

Stanisław Podemski

© Polityka sp. z o.o. S.K.A. 1991-2014

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.