Dziennik Gazeta Prawana logo

Koalicja i opozycja nadają dziś na tych samych falach

28 czerwca 2018

Dyplomacja

Nasz kraj w sprawie kryzysu na Ukrainie będzie działał przez instytucje międzynarodowe, na samodzielne kroki jesteśmy za słabi. Z kolei politycy wobec groźby rosyjskiej interwencji na Krymie demonstrują niewidzianą od lat jedność. Wczoraj odbyło się spotkanie u premiera, dziś u prezydenta zbierze się Rada Bezpieczeństwa Narodowego w pełnym składzie, łącznie z unikającym do tej pory tego typu spotkań liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Nikt nie kwestionuje działań rządu, z kolei premier podchwytuje pomysły opozycji.

Rząd ma dwuetapową strategię w sprawie Ukrainy. Przede wszystkim chce zmobilizować wszystkie możliwe instytucje międzynarodowe do potępienia rosyjskiej interwencji na Ukrainie i politycznej izolacji Kremla. - Nie ma lepszego sposobu na zabezpieczenie Polski, niż pomóc Ukrainie ustabilizować sytuację i zachować jej integralność - mówił wczoraj premier Donald Tusk. Polska wystąpiła też w trybie art. 4 traktatu waszyngtońskiego o konsultacje członków NATO. Wczoraj odbyło się posiedzenie ambasadorów Sojuszu. Artykuł ten mówi o sytuacji, w której jeden z krajów członkowskich czuje się zagrożony.

Argumentem mogły być choćby oskarżenia pod adresem Polski, jakie padły z ust rosyjskich senatorów, którzy w sobotę udzielili Władimirowi Putinowi zgody na użycie siły wobec Ukrainy. Wiceprzewodniczący Rady Federacji Jurij Worobjow stwierdził np., że Polacy i Litwini szkolili "bojowników Majdanu", którzy teraz zamierzają pacyfikować południowo-wschodnią Ukrainę. - Powinniśmy zwrócić uwagę prezydentowi Rosji, że gwaranci porozumienia (opozycji z Janukowyczem), czyli Polska, Niemcy i Francja, powinni ponieść odpowiedzialność - dodawał inny wiceprzewodniczący, Wiaczesław Sztyrow. Zdaniem Rosji opozycja złamała ugodę, odsuwając prezydenta Ukrainy od władzy po jego ucieczce ze stolicy.

Dziś mają się zebrać szefowie resortów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej. Celem jest nie tylko potępienie Kremla, ale też udzielenie wsparcia Ukrainie.

Podczas wczorajszego spotkania w kancelarii premiera ze strony PiS padł pomysł, aby Polska była inicjatorem wylotu do Kijowa misji czołowych europejskich polityków na wzór 2008 r. Wówczas, podczas wojny gruzińsko-rosyjskiej, do Tbilisi poleciał prezydent Lech Kaczyński, zabierając także szefów innych państw naszego regionu. Inne pomysły to przeprowadzenie konsultacji z Japonią i Chinami, które także interesują się sytuacją w naszym regionie.

Kolejnym krokiem byłoby wezwanie do sankcji wobec Rosji. - Polska musi być aktywna, zarówno w sposób dyskretny, jak i bardziej widoczny dla opinii publicznej - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ale choć arsenał tych środków jest spory, to, jakie zostaną zastosowane, zależy od determinacji wspólnoty międzynarodowej. Podstawowe działania, które mogą być podjęte szybko, to wysłanie misji przez OBWE czy Radę Europy na Krym i wschodnią Ukrainę albo wykluczenie Kremla z Rady NATO-Rosja. Poza możliwym wprowadzeniem sankcji gospodarczych - zdaniem jednego z polityków PO - można się także zwrócić do NATO o rozlokowanie sił Sojuszu na terenie Polski i krajów bałtyckich.

@RY1@i02/2014/042/i02.2014.042.00000030d.802.jpg@RY2@

TOMASZ ADAMOWICZ/FORUM

Premier Tusk słucha uważnie, co mówi Jarosław Kaczyński

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.