Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Korupcja: potrzebne lepsze przepisy i edukacja

28 czerwca 2018

Biznes

120 mld euro - tyle rocznie według raportu przygotowanego dla Komisji Europejskiej kosztuje Unię korupcja. W Polsce osobiście z korupcją zetknęło się 15 proc. obywateli i jest to poziom podobny do innych krajów regionu.

Jesteśmy jednak na piątym miejscu spośród krajów, w których przedsiębiorcy najczęściej skarżą się, że korupcja przeszkadza im w prowadzeniu biznesu. Aż 45 proc. badanych na początku 2013 r. firm uznało ją za powód, przez który nie udało im się zdobyć publicznego kontraktu. Warto zauważyć, iż o 1 pkt proc. więcej firm uważa odwrotnie - że ich przegrana w przetargach nie ma związku z łapówkami.

Publikacja raportu zbiegła się z debatą o korupcji zorganizowaną przez stowarzyszenie Normalne Państwo pod patronatem DGP. Jej uczestnicy pozytywnie odnieśli się do zaleceń Komisji Europejskiej w tym zakresie. Chodzi m.in. o uporządkowanie kwestii wyboru szefa CBA w celu ograniczenia podejrzeń o upolitycznienie tego urzędu.

Zdaniem ekspertów w walce z korupcją trzeba zrobić jeszcze więcej. Jednym ze sposobów jest korzystanie z możliwości, jakie daje ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Teoretycznie dzięki niej można pociągnąć do odpowiedzialności nie tylko pojedynczych pracowników, ale także całe firmy. - Tymczasem nie ma żadnych wyroków, które by pokazywały, że jakakolwiek firma w Polsce została ukarana za to, iż jej pracownik wręczył łapówkę - zauważa Marcin Klimczak z PwC. Z kolei prezes stowarzyszenia Normalne Państwo Bartłomiej Michałowski zaznaczył, że takie postępowania mogą być w toku, bowiem prawo jest relatywnie młode i wymaga, aby przed ukaraniem instytucji zapadł wyrok skazujący osobę fizyczną.

Paneliści podkreślili także dalszą konieczność edukacji w kwestii korupcji. Maciej Ślusarek, wiceprezes stowarzyszenia, wskazał, że do niedawna był jeszcze problem ze zdefiniowaniem zjawiska. - Dopiero przy okazji wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. sąd uznał, że wręczenie filiżanki Rosenthala także może oznaczać korupcję, choć wcześniej rzecznik praw obywatelskich był zdania, że nie - mówi Ślusarek.

Nie bez znaczenia jest także wyraźny społeczny sprzeciw względem korupcji. Służyć mają temu m.in. akcje organizowane przez stowarzyszenie, np. w sektorze IT "Nie daję, nie biorę łapówek", do której przystąpiły m.in. CD Projekt, T-Mobile czy ABC Data. Paneliści zgodzili się z raportem KE odnośnie braku wystarczającej ochrony dla whistleblowerów czy - jak się przyjęło ich nazywać po polsku - sygnalistów (to osoby dekonspirujące łapówkarzy i przypadki korupcji).

Najważniejszą jednak kwestią jest ukazanie zjawiska korupcji jako wspólnego problemu, który wszystkich uderza po kieszeni. - W końcu łapówka, którą deweloper dał za nabycie gruntu, znajdzie odzwierciedlenie w cenie metra kwadratowego mieszkania - zauważa Ślusarek.

Jakub Kapiszewski

jakub.kapiszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.