Nadzieja wyborcy umiera ostatnia
Wybraliśmy brzozę i ośmiorniczki, bo najbardziej cenimy bezpieczeństwo i spokój. Oddajemy głos na znanych polityków, nawet tych niewiarygodnych i skompromitowanych, bo są swojscy i przewidywalni. A ich wojenkami i tak mało się przejmujemy
Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. To... Poprzez... No, reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę" - słowa inżyniera Mamonia z kultowego filmu "Rejs" trafnie opisują nasze podejście do świata polityki. Od lat obowiązuje tu prawo Mamonia, że najbardziej lubimy to, co już znamy. Bo choć przy okazji kolejnych wyborów pojawiają się jaskółki nowości w postaci Palikota czy Kukiza, to ptaszki te padają równie szybko, jak zrywały się do lotu. I mimo powszechnej, trwającej od lat niechęci do świata polityki, odsądzania od czci i wiary praktycznie każdego jego przedstawiciela, mimo nieustającego festiwalu afer, korupcji, kłamstw, głupoty i kompromitacji, mimo totalnego braku zaufania do tej grupy, wciąż głosujemy tak samo i na tych samych, zmieniając co wybory jedynie nieznacznie preferencje. Dzięki temu karuzela państwowych stołków i funkcji kręci się w kółko bez zatrzymania, broniąc dostępu nowym chętnym do bujania, bo ci na karuzeli zamieniają się tylko miejscami.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.