Nikt na nas nie czeka
Polityczne czystki w publicznych telewizji i radiu często były zalążkiem zmian na rynku. Ofiary dobrej zmiany dziś też budują własne media. Ale sukces będzie im trudno osiągnąć
Towarzystwo Dziennikarskie, które monitoruje kadrową karuzelę w mediach publicznych, podaje, że liczba dziennikarzy - ofiar dobrej zmiany - sięgnęła już 170 osób. - Spora część w tej grupie to dziennikarze pracujący na kontraktach. Formalnie nie zostali zwolnieni, ale musieli odejść, bo kierownictwo nie odnowiło z nimi umów. Niektórzy zniknęli z grafiku z dnia na dzień, inni sami odeszli. Byli też tacy jak były szef "Teleexpressu", których przeniesiono do innych redakcji. W przypadku Jerzego Modlingera, który jest pracownikiem chronionym, padło na telewizyjną komórkę, rzekomo szkolącą dziennikarzy - opowiada Seweryn Blumsztajn, prezes Towarzystwa Dziennikarskiego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.