Dziennik Gazeta Prawana logo

340 mld zł strat i komisja śledcza za Amber Gold

28 czerwca 2018

POLITYKA Rząd miał na przygotowanie sejmowych wystąpień tylko dwa dni. Dlatego przeważały w nich znana już wcześniej retoryka i krytyka rządów PO

Premier Beata Szydło i jej ministrowie niemal przez cały wczrajszy dzień rozliczali z mównicy sejmowej swoich poprzedników z PO-PSL. W części wystąpień, np. szefa resortu finansów Pawła Szałamachy czy wicepremiera Mateusza Morawieckiego, pojawiły się duże kwoty dotyczące m.in. relatywnie niższych wpływów podatkowych niż w czasach rządów PiS. Ale sumy podawane przez poszczególnych ministrów trudno zsumować do 340 mld zł. A właśnie taką kwotę - według PiS - miały Polaków kosztować rządy PO. Wyliczenia obejmują zarówno złe wydawanie pieniędzy, jak i utracone korzyści oraz niezrealizowane zyski, które zdaniem PiS wystąpiłyby, gdyby PO rządziła inaczej.

Wystąpienia wszystkich ministrów oparte były na dwóch filarach. Pierwszy i zasadniczy to krytyka rządów PO znana jeszcze z opozycji. Tu nie było zaskoczenia - poprzedniemu rządowi oberwało się za politykę prywatyzacyjną, nadzoru właścicielskiego, fiskalną (za słabe wyniki we wpływach podatkowych), oświatową, za kłopoty z wydawaniem unijnych pieniędzy i politykę społeczną.

Mateusz Morawiecki krytykował założenia polityki gospodarczej nie tylko z czasów rządów PO, ale także wcześniejszych. - 65 proc. sektora bankowego jest w rękach zagranicy, dwie trzecie eksportu jest robione przez zagraniczne firmy, co oznacza, że dwie trzecie marży i zysku trafia do firm zagranicznych. Taki model to droga donikąd - mówił wicepremier.

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, wskazywała, że polityka rodzinna była nieskuteczna, bo spadała liczba jej beneficjentów, m.in. z powodu niepodwyższania kryteriów przyznawania świadczeń rodzinnych. Doszło do polemiki z byłym szefem resortu pracy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. - Poproszę o 5 minut przerwy dla pani minister, by ochłonęła i przypomniała sobie, ile żłobków i ile przedszkoli wybudowano w naszych czasach. Oraz jak długi był urlop macierzyński, gdy kończył rządzić PiS, a ile trwa obecnie. To wystąpienie to szczyt hipokryzji - mówił Kosiniak-Kamysz. - Chwali się pan, że wprowadziliście świadczenie rodzicielskie czy zasadę złotówka za złotówkę. A proszę powiedzieć, ile tych świadczeń pan wypłacił. Zero. Bo to wszystko robiliście w końcówce kadencji ze strachu przed utratą władzy - replikowała Rafalska.

Drugą osią wystąpień ministrów było pokazywanie, co zastali w podległych resortach i jakie z tego będą wyciągnięte wnioski. Lista zarzutów była bardzo różnorodna. Mariusz Kamiński nadzorujący służby specjalne wspomniał o działaniach ABW, m.in. inwigilacji uczestników manifestacji "Obudź się, Polsko" we wrześniu 2012 r. czy przeciwników aborcji - w której wykorzystywano tajnych współpracowników.

Z kolei Beata Kempa mówiła, że nie wyciągnięto wniosków z katastrofy smoleńskiej, jeśli chodzi o organizację lotów najważniejszych osób w państwie. Jeszcze po katastrofie lista delegacji VIP-owskich podróży była sporządzana po fakcie. Szefowa kancelarii premiera wyliczała, że wielu urzędników miało wynagrodzenia wyższe nie tylko od ministrów, ale także od premiera. Podała przykład dwóch doradców z gabinetu politycznego premiera, którzy w ciągu roku przeprowadzili rozmowy telefoniczne za 147 tys. zł.

Najważniejszym wnioskiem, zaprezentowanym przez premier Beatę Szydło, była zapowiedź powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie Amber Gold. - Jest ono przykładem, że ujawnione w sprawozdaniu sprawy pokazują, że to nie tylko czysta polityka. To była realna krzywda konkretnych obywateli - mówiła szefowa rządu. Twórcy piramidy finansowej oszukali 19 tys. osób na kwotę ponad 850 mln zł. Mariusz Kamiński poinformował z kolei o 19 zawiadomieniach do prokuratury. - To efekt szeregu działań sprzecznych z prawem, wobec opozycji, dziennikarzy czy internautów - mówił koordynator służb. Chodzi m.in. o inwigilację dziennikarzy czy uczestników manifestacji. O wnioskach do prokuratury wspomniała także Beata Kempa, szefowa Kancelarii Prezydenta. Ale nie usłyszeliśmy konkretów.

Na sejmowej sali widać było, że audyt został przygotowany bardzo szybko. Po pierwsze nikt nie dostał go w wersji pisemnej. Szefowa kancelarii premiera Beata Kempa radziła posłom opozycji, którzy prosili o dostęp do dokumentu, by wystąpili o to w trybie dostępu do informacji publicznej. Jeden z członków rządu powiedział, że informacja o tym, że resorty mają przedstawić audyt, dotarła do nich w poniedziałek. Opozycja interpretowała więc wczorajsze wydarzenia jako reakcję na sobotnią manifestację KOD-u i partii opozycyjnych.

Ministrowie powtarzali, że to, o czym mówią, to tylko część nieprawidłowości i błędów poprzedniego rządu. A to każe podejrzewać, że serial z audytem będzie miał kontynuację.

Mariusz Kamiński miał złożyć 19 zawiadomień do prokuratury

@RY1@i02/2016/091/i02.2016.091.000000200.803.jpg@RY2@

Paweł Supernak/PAP

Minister infrastruktury na wielkim arkuszu papieru przedstawił listę roszczeń firm budowalnych domagających się od państwa 10 mld zł

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Podsumowanie audytu i bieżące komentarze na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.