Dziennik Gazeta Prawana logo

Audyt powinien pokazywać dobre i złe strony

28 czerwca 2018

@RY1@i02/2016/091/i02.2016.091.00000030b.802.jpg@RY2@

Rafał Grupiński poseł PO, były szef klubu parlamentarnego PO i minister w kancelarii premiera

Chciałem pana zapytać o audyt...

To nie jest żaden audyt. W audycie są dwie zasady. Po pierwsze, że dokonuje go ktoś niezależny wobec instytucji, w której jest prowadzony, a nie ktoś zależny od strony zainteresowanej. Po drugie, audyt pokazuje dobre i złe strony, a nie wyłącznie złe. To jest po prostu polityczne zadanie, jakie wykonują politycy PiS, by wykazać jak najgorsze elementy z naszych ośmiu lat pracy i wykorzystać je wobec opinii publicznej na swoją rzecz.

Czy w tych zarzutach nie ma ziarna prawdy, np. w kwestii zwiększenia zadłużenia?

Kiedy wydawaliśmy duże unijne pieniądze na inwestycje drogowe, kolejowe czy inne, to nasz wkład też musiał być ogromny. Stąd też wzrost długu publicznego. Teraz mamy okres między perspektywami, gdy konkursy są rozstrzygane. Ale później, gdy będą na etapie realizacji, to wkład Polski będzie musiał być równie wysoki. Więc zapytajmy za rok, kiedy ruszą pierwsze projekty, jak będzie wyglądał stan zadłużenia. Zapytajmy o to premiera Morawieckiego, choć mam nadzieję, że już premierem nie będzie.

A spadek wpływów podatkowych w relacji do PKB?

To po pierwsze była kwestia kryzysu finansowego. Wiele firm miało wówczas słabsze wyniki. Także banki, mimo że wytrzymały i przeszły przez dekoniunkturę. Pobieraliśmy mniejsze dywidendy od firm państwowych, by nie osłabić ich pozycji. To wszystko przekładało się na mniejsze wpływy. Po drugie do tego dochodzi zjawisko oszukiwania przy VAT - tworzenia fikcyjnych spółek, z czym skarbówka walczy od lat. To jest problem w całej Europie, niezwykle trudny do zwalczenia. Zobaczymy, jak to się uda naszym następcom.

Jest jeszcze zarzut wicepremiera Morawieckiego: że prowadziliście polityki białej flagi za granicą, co miało przełożyć się m.in. na kwestie klimatyczne.

To znana sprawa, która ciągle wraca. Pierwsze ustępstwo w sprawach zrobił Lech Kaczyński przy okazji ustalania traktatu lizbońskiego. Potem premier Tusk musiał to odkręcać w Brukseli, niemal wetować, by nie wypełniać niebezpiecznych dla naszego przemysłu wydobywczego zobowiązań. Mówiliśmy to wielokrotnie. Zarzucanie nam dziś białej flagi w sprawach klimatycznych to bzdura.

W sprawach górnictwa dobra koniunktura została zmarnowana m.in. przez wybory.

Ja zawsze czekałem z niepokojem na listopad-grudzień, gdy związki zawodowe w kopalniach walczyły o premie i podwyżki, bo był w miarę dobry rok dla górnictwa. Potem okazywało się, że węgiel gromadzi się na hałdach, spadają ceny, surowca nie można eksportować, a mimo to związki żądały swego i za spokój społeczny zarządy spółek płaciły rozdawnictwem środków, których coraz bardziej brakowało. To oczywiście pytanie do wicepremiera Piechocińskiego, który nadzorował górnictwo.

PO nie ma się za co uderzyć w piersi po ośmiu latach?

Mamy. Na każdym spotkaniu mówię, że każdy rząd może, a nawet powinien być poddany krytyce. Ale były rzeczy słabsze i rzeczy dobre. Atutem, którym się chwaliliśmy, była np. szybka prywatyzacja, by jak najmniej osób szarpało politycznie posady w zarządach spółek. Dziś to jest przedmiotem oskarżenia, że to była dzika i niefrasobliwa prywatyzacja. Ale gdyby nie ona, to dziś towarzysz Jasiński i jego koledzy mogliby obsadzić ponad 700 spółek. Widać, że audyt to czysto polityczna sprawa, przygotowana o wiele gorzej niż ataki PiS na nas, gdy byliśmy u władzy. Zapewne dlatego, że przygotowywali go ostatnie dwa dni i dwie noce po sobotnim marszu.

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.