Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS może przegrać przez zagranicę

14 grudnia 2017

Do końca kadencji Sejmu z wydarzeń międzynarodowych, które będą dobrze pracowały na wizerunek rządu i prezydenta, pozostaje planowana na początek roku wizyta Andrzeja Dudy w USA przy okazji obejmowania przez Polskę niestałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Poza tym naszą dyplomację czekają - zgodnie z diagnozą Jarosława Kaczyńskiego przedstawioną jako uzasadnienie dla rekonstrukcji rządu - rafy i rozbrajanie min.

Niezależnie od tego, kto będzie kierował MSZ, na Wschodzie szybko nie dojdzie do - omawianego w kręgach publicystycznych - resetu z Rosją. Jak wynika z informacji DGP, Kreml postawił rządowi - a raczej Jarosławowi Kaczyńskiemu - warunek zaporowy. Umiejętnie wykorzystując logikę i psychologię wojny polsko-polskiej, Rosjanie - w zamian za wrak Tupolewa 154 M - mają oczekiwać zamknięcia śledztwa smoleńskiego. Takie postawienie sprawy temat resetu właściwie kończy. Trudno sobie wyobrazić, że PiS nagle rezygnuje z narracji balansującej na granicy tezy o zamachu, po czym - jakby nigdy nic - sprawę odkłada do szuflady. Jeśli dodać do tego kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, zamrożone stosunki z Białorusią i wyczerpaną formułę Partnerstwa Wschodniego - trudno będzie znaleźć na Wschodzie strategiczne osiągnięcia. Pewne nadzieje pozostawia na tym polu wspomniana Rada Bezpieczeństwa ONZ i starania Polski o wejście do procesu pokojowego na Donbasie. Sukces na tym polu jest jednak obarczony wieloma znakami zapytania i na razie ma charakter jedynie potencjalny.

Na Zachodzie podobnie. Poza oczekiwanym uruchomieniem bazy tarczy antyrakietowej USA w  Redzikowie jest mało prawdopodobne, by Amerykanie zwiększyli swoją obecność wojskową w Polsce. Z kolei w relacjach z Europą następne dwa lata upłyną pod znakiem unijnego budżetu, który najpewniej będzie znacznie mniejszy niż ten wynegocjowany przez rząd Donalda Tuska. Z jednej strony odpadnie składka brytyjska. Z drugiej strefa euro ma w planach zwiększenie nakładów na samą unię walutową, ze szkodą dla finansowania Europy Środkowej. Skuteczność rządu będzie można ocenić na liczbach. Samą dyskusję o pieniądzach obserwować w atmosferze grillowania Polski w  ramach procedury przewidzianej w art. 7 traktatu o UE, a dotyczącej praworządności. Wykorzystanie tego artykułu jako formy nacisku na Warszawę będzie wygodne dla starych państw UE. Nie przyniesie za to europejskiej chwały prezydentowi Dudzie, jeśli - zgodnie z propozycjami prezesa Kaczyńskiego - zdecyduje się na udział w szczytach UE. Ani Mateuszowi Morawieckiemu odpowiedzialnemu za sam proces negocjacji budżetowych. Znakiem zapytania pozostają stosunki Polski z Niemcami, kwestia reparacji i tego, czy spór o nie zostanie przeniesiony z poziomu sejmowych analiz na rządowy.

W istocie sytuacja międzynarodowa jest - jak przekonuje prezes Kaczyński - skomplikowana. To, w jaki sposób będzie nią zarządzał nowy premier, może zdecydować zarówno o pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jak i o wyniku PiS w przyszłych wyborach.

Ktoś w końcu może zapytać: ile, wstając z kolan, udało nam się wynegocjować na drogi, kolej czy internet na polskiej wsi? Ile zapłaciliśmy prokuratorowi Ocampo za próby odzyskania wraku tupolewa i jakie są rezultaty jego pracy? Jak skuteczne są próby uwrażliwiania Ukraińców na polską historię? W końcu, ile miliardów euro udało się ugrać na debacie reparacyjnej?

@RY1@i02/2017/242/i02.2017.242.00000030b.801.jpg@RY2@

Zbigniew Parafianowicz

zastępca szefa działu ekonomia i społeczeństwo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.