500+ dla emerytów
Przed kongresem programowym w PiS pojawia się coraz więcej pomysłów na to, czym "kupić" Polaków i jak powtórzyć sukces programu dodatków na dzieci. Tym razem politycy stawiają na seniorów
Kalkulacja jest prosta: emeryci to grupa, której głos coraz bardziej liczy się w wyborach, a do tej pory nikt nie stworzył dla niej żadnej nośnej oferty. PiS w swoich zapowiedziach próbuje więc wyprzedzić opozycję.
To jeden z najnowszych pomysłów polityków rządzącej partii. 500 zł to na razie hasło, ale nawiązanie do najbardziej rozpoznawalnego programu rządu jest oczywiste. Wypłata dodatku nie byłaby jednak comiesięczna, ale coroczna. - Najlepiej przed świętami Bożego Narodzenia - mówi nam jeden z ważnych polityków PiS. Jak zapewnia, o pomyśle wie już prezes PiS Jarosław Kaczyński. Na Nowogrodzkiej myślą, kiedy wdrożyć go w życie. Tymczasem nie zajmuje się nim nikt w Ministerstwie Pracy. A ostatecznie to ten resort, razem z Ministerstwem Finansów, powinien mu zapalić zielone światło i przybić pieczęć "do realizacji".
Choć o planach "500+ dla emeryta" resort pracy nic nie wie, to i on nie wyklucza, że seniorzy - zwłaszcza ci z niższymi świadczeniami - dostaną więcej pieniędzy. W grę wchodzi bowiem korzystna zmiana zasad waloryzacji wypłat z ZUS. Co prawda we wtorek rząd zdecydował, że w 2018 r. podwyżki będą przyznawane według dotychczasowych kryteriów (mają wynieść 2,4 proc.), ale jak wynika z naszych rozmów z urzędnikami rządowymi, to wcale nie oznacza, że na jesieni nie pojawią się nowe propozycje zmiany sposobu waloryzacji świadczeń. Już w zeszłym roku pracował nad nimi ZUS. Główna idea to szybsza podwyżka najniższych wypłat, tak by zbliżały się do przeciętnej. W zeszłym roku problem rozwiązano, podwyższając najniższe świadczenia do tysiąca złotych i wprowadzając waloryzację mieszaną z minimalną podwyżką 10 zł.
Każdy, kto nie skorzystałby z przysługującego mu prawa do przejścia na emeryturę i pozostałby w pracy, otrzymywałby coś w rodzaju specjalnej premii. Została już ona wyliczona wstępnie jako połowa wszystkich danin (podatku dochodowego, składek na ubezpieczenia zdrowotne, chorobowe czy rentowe - z wyłączeniem składki emerytalnej), które w ciągu dwóch lat pracy odprowadziłby ktoś z zarobkami w wysokości mediany pensji w gospodarce. W zaokrągleniu premia wynosiłaby 10 tys. zł. Warunek? Praca musiałaby trwać minimum przez dwa lata po osiągnięciu wieku emerytalnego. Pomysł ma jednak swoich przeciwników. ⒸⓅ
Nad zmianami zasad waloryzacji już w zeszłym roku pracował ZUS
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
A3,
A5
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu