Dziennik Gazeta Prawana logo

Podkręcić piłkę, zamęczyć Donalda Tuska

Mamy niezbite dowody, że Saddam Husajn ma związki z terrorystami z Al-Kaidy - mówił we wrześniu 2002 r. sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld. - Spotkania odbywają się od lat. Niewykluczone, że terroryści zostali przeszkoleni w zakresie broni chemicznej i biologicznej - dodawał. W ciągu kilku kolejnych miesięcy na podstawie tej deklaracji budowano irackie casus belli. Niemal cały świat uwierzył, że władze w Bagdadzie mają broń masowego rażenia i są śmiertelnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Gdy Amerykanie obalili Husajna, całą uwagę skierowano na poszukiwanie jego arsenałów. Ludzie tacy jak Rumsfeld wiedzieli, że to blef. Zdawali sobie sprawę, że chodziło jedynie o narrację uzasadniającą wypowiedzenie wojny. Temat, który skutecznie zaciemni głębszy sens geopolitycznej przebudowy Bliskiego Wschodu. Gdy dziennikarze jeździli za żołnierzami korpusu Marines zaangażowanymi w poszukiwanie broni masowego rażenia, szef Pentagonu i waszyngtońscy neokonserwatyści szacowali, jak zainstalowanie proamerykańskich władz nad Tygrysem i Eufratem zmienia balans sił między Saudami, perskim Iranem, Turcją i Syrią.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.