Potomkowie sybiraków mile widziani nad Wisłą
SPOŁECZEŃSTWO Dzięki nowym zasadom, nad którymi dziś będzie debatował rząd, nawet tysiąc repatriantów rocznie może wrócić do kraju
Podstawowa zmiana: to rząd przejmie bezpośrednią odpowiedzialność za cały proces repatriacji. Dziś nie da się go prowadzić bez ścisłej współpracy z samorządami. Definicja repatrianta zostanie rozszerzona, wejdzie też w życie kilka programów wsparcia powracających rodaków w rozpoczęciu nowego życia w kraju. Powstaną ośrodki adaptacyjne oraz system dopłat do czynszów. Ośrodki mają przygotować repatriantów i ich rodziny do życia w Polsce. Rodacy ze Wschodu będą mogli przebywać w nich przez rok. Potem mogą liczyć na objęcie systemem dopłat czynszowych. Za repatriantów będą mogli być uznawani również małżonkowie Polaków, którzy wcześniej nie mieli formalnych związków z Polską. W praktyce oznacza to, że na mocy przepisów znowelizowanej ustawy nad Wisłę mogłyby się swobodnie przeprowadzać całe rodziny o polskich korzeniach.
Rząd bierze się do zmian w ustawie o repatriacji, bo dotychczasowe jej działanie ocenia źle - podobnie jak Najwyższa Izba Kontroli. Projekt nowelizacji zakłada, że dzięki nowym regułom zainteresowanych powrotem do kraju może być około tysiąca osób rocznie w ciągu najbliższych 10 lat.
Koszt procesu rząd wyliczył na 385,8 mln zł w ciągu dekady. Najwięcej ma pochłonąć zorganizowanie ośrodków adaptacyjnych: to 15,5-18,5 mln zł rocznie. ⒸⓅ A3
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu