Dziennik Gazeta Prawana logo

Przepychanie rur w hydraulice władzy

28 września 2020

G dy stało się jasne, że kryzys w koalicji się kończy, zaczęły się mnożyć pytania „kto wygrał?”. I jeśli wsłuchamy się w narrację każdej strony, to można dojść do absurdalnego wniosku, że wszyscy. – Wzmocniliśmy się, nie daliśmy się złamać i odebrać sobie resortu sprawiedliwości – mówią zwolennicy Zbigniewa Ziobry. Więc to on może wyglądać na zwycięzcę, zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że jeszcze tydzień temu alternatywą było znalezienie się poza obozem – już wtedy niezjednoczonej – prawicy. Z kolei drugi koalicjant pozbył się Jadwigi Emilewicz, która w ostatnich miesiącach bliska była doprowadzenia do przewrotu w Porozumieniu i pozbawienia Jarosława Gowina władzy. – Dwa stare diabły wygrały – powiedział nawet jeden z naszych rozmówców, podsumowując efekty zmian dla Gowina i Jarosława Kaczyńskiego, który z kolei przydzielił sobie rolę osobistego nadzorcy Zbigniewa Ziobry, by ukrócić wyskoki polityków SP. Wygranym może się też czuć Mateusz Morawiecki – odsapnie od Ziobry, który robił wiele, by podkopać jego pozycję.

Przypomina to podsumowania unijnych szczytów, kiedy wszyscy okazują się zwycięzcami. Tyle że w analizie efektów ostatniego kryzysu koalicyjnego najważniejsze jest słowo „ale”. Trawestując powiedzenie jednego z bohaterów „Gry o tron”, można powiedzieć: „Wszystko, co przed «ale», jest niewiele warte”. Każdy z uczestników politycznej potyczki musiał zrobić coś, czego nie chciał. Choć każdy mówi, że wygrał, to jednocześnie każdy musiał ustąpić w jakimś istotnym dla siebie punkcie. Teraz można więc wyliczankę zacząć od początku. Ziobro wygrał, ale będzie miał od tej pory tuż nad sobą Kaczyńskiego, który w znaczący sposób może ograniczyć jego polityczną swobodę manewru. Podobny może być przypadek Mateusza Morawieckiego. Lider jego ugrupowania wszedł do rządu, żeby zdjąć mu z głowy problem z szefem Solidarnej Polski, ale sama obecność naczelnika w rządzie może z czasem okroić imperium premiera. Z kolei prezes poczuł się zmuszony do wejścia do rządu, czego do tej pory unikał, zajmując wygodną pozycję przy Nowogrodzkiej. I będzie wicepremierem, co rodzi niezręczności i zamieszanie w hierarchii władzy. A Jarosław Gowin, choć pozbył się konkurentki z ugrupowania, to jego personalne aktywa zmalały w Sejmie o 5 proc. Emilewicz to już drugi minister z Porozumienia po Marku Zagórskim, który opuszcza szeregi tej partii.

Pozostało 72% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.