Dlaczego politycy tracą głowę
Pytanie o rozum w polityce, w tym o to, dlaczego tak często odrzucają go partyjni liderzy, bardzo przypomina to, dlaczego władcy Troi zgodzili się na wciągnięcie konia trojańskiego
Marek Kuchciński, były marszałek Sejmu, od października ponownie na szczytach władzy jako szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przyznał, że nie ma mózgu intelektualisty. Być może w obecnej polityce nie musi to być wadą. Bohater jednej z ballad Wojciecha Młynarskiego uznał nawet, że to zaleta. Zażyczył sobie, aby chirurg pozostawił mu jedną szesnastą mózgu, co otworzyło mu drogę do polityki…
Henry Ford twierdził, że myślenie to najcięższa praca, dlatego tak niewielu się jej podejmuje. Trud bywa jednak opłacalny. W krytycznym momencie kryzysu kubańskiego (1962 r.), który mógł skończyć się konfrontacją nuklearną z ZSRR, prezydent John F. Kennedy chciał uniknąć pułapki znanej jako efekt potwierdzenia, czyli skłonności do akceptowania tylko tych argumentów (danych), które potwierdzają wcześniej przyjętą czy dominującą tezę. Aby rozszerzyć perspektywę, zaangażował więc zewnętrznych ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.