Marna nadzieja na oczyszczenie
Warto wreszcie złamać system bezkarności służb obsługujących polityków. I sprawdzić, czy opowieści o totalnej inwigilacji są wydumane, wyolbrzymione czy boleśnie prawdziwe. Bez tego polski system polityczny będzie się psuł coraz bardziej
Eksplozja piątej fali pandemii, poszukiwanie środków, także prawnych, do jej powstrzymania i zagrożenie rosyjskie wiszące nad Ukrainą przesłoniły naszą wewnętrzną wojnę na słowa o inwigilację. Jednak złowrogie widmo Pegasusa szpiegującego smartfony oponentów rządu nie zniknęło. Jest obecne, nawet jeśli zwykłego Polaka bardziej interesują finansowe korzyści czy straty z tytułu Polskiego Ładu.
Niektórzy krzyżowcy tego tematu po stronie opozycji robią wiele, by uczynić go mniej poważnym. Roman Giertych, jak przystało na rzecznika obozu wolnościowego, straszy pozwami dziennikarzy, którzy przytoczą choćby oficjalne stanowisko prokuratury na jego temat. Zasypuje też internet setkami postów, w których fundamentalne pytania miesza z prywatnymi porachunkami – np. ujawniając własne, rzekome (kto to sprawdzi?) prywatne rozmowy ze Zbigniewem Ziobrą z 2008 r., które z aferą Pegasusa nie mają nic wspólnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.